Cracovia Kraków wywiozła jeden punkt z Kielc. Podopieczni Dariusza Pasieki zremisowali bowiem z drużyną Leszka Ojrzyńskiego 0:0.
Od pierwszych minut żadna z drużyn nie potrafiła zdominować drugiej, choć to Cracovia grała z pomysłem. W kwestii posiadania piłki także wyżej plasowała się drużyna „Pasów”. W 11. minucie spotkania goście nastraszyli Koronę, gdy Alexandru Suvorov ciekawie wbił piłkę w pole karne. Adresatem tego zagrania był Aleksejs Visnakovs, ale został uprzedzony przez jednego z defensorów gospodarzy. W pierwszym kwadransie piłkarze Leszka Ojrzyńskiego zostali zaskoczeni dobrą grą „Pasów”.

W 21. minucie po faulu na Andrzeju Niedzialanie sędzia odgwizdał rzut wolny dla gości. Alexandru Suvorov nie zdołał jednak trafić w bramkę Małkowskiego. Po chwili z tego samego miejsca stały fragment gry wykonywał Milos Kosanović, ale jego strzał pozostawił wiele do życzenia. Cracovia wciąż atakowała. W 26. minucie piłkę na środku dostał Struna, ładnie minął Lenartowskiego i uderzył niecelnie na bramkę Korony. Trzeba przyznać, że była to dobra próba „Pasów”.
Piłkarze Leszka Ojrzyńskiego minutę później w końcu przeprowadzili akcję, ale strzał Korzyma był jednak niecelny. Drugi kwadrans zakończyła dobra okazja Cracovii. Aleksejs Visnakovs otrzymał piłkę w polu karnym i gdy już był w dobrym miejscu, poślizgnął się i oddał lekki strzał na bramkę Małkowskiego.
Po pół godzinie gry zaczęła naciskać Korona. W 32. minucie przed polem karnym „Pasów” dobrze dryblował Sobolewski i kielczanin został nieprzepisowo zatrzymany przez Radomskiego. Rzut wolny z około 20 metrów wykonywał Tomasz Lisowski, a mocno uderzona piłka po jego strzale minimalnie przeleciała nad poprzeczką. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy spotkania „Pasy” przeprowadziły świetną kontrę. Gdy piłka trafiła do Suvorova, mołdawski pomocnik znalazł w polu karnym Aleksejsa Visnakovsa, ale ten nie trafił czysto w piłkę w doskonałej sytuacji.
Swoją szansę mieli także „Złocisto-krwiści”. Dobre podanie w polu karnym otrzymał Jacek Kiełb, ale pod naciskiem Milosa Kosanovicia pomocnik nie był w stanie uderzyć i wywalczył tylko rzut rożny. Gdy minął regulaminowy czas pierwszej połowy, sędzia doliczył dwie minuty. W tym czasie piłkarze marzyli już tylko o zejściu do szatni i gra rozgrywała się wyłącznie w środkowej strefie boiska. Mimo przewagi Cracovii po pierwszej połowie było 0:0.












