Tottenham Hotspur bezbramkowo zremisował z Lazio Rzym w meczu pierwszej kolejki Ligi Europy. Gospodarze przeważali przez zdecydowaną większość spotkania, jednak nie potrafili tego udokumentować.
Po pierwszych w miarę wyrównanych dziesięciu minutach na White Hart Lane, w których niestety nie działo się zbyt wiele, inicjatywę przejęli gospodarze. Najpierw jednak do dogodnej sytuacji doszli przyjezdni z Rzymu. Miroslav Klose był bardzo bliski dojścia do piłki zagrywanej wzdłuż bramki, ale ostatecznie niemieckiemu napastnikowi zabrakło kilku centymetrów do szczęścia. W odpowiedzi od razu ruszyli gospodarze, ale uderzenie sprzed pola karnego Jermaina Defoe bez problemu wyłapał golkiper Lazio. Sześć minut później po klepce Lennona z Defoe w dogodnej sytuacji znalazł się ten pierwszy, jednak zamiast oddawać strzał, zdecydował się na wrzutkę do Garetha Bale’a. Walijczyk uderzył głową co prawda całkiem nieźle, jednak zbyt lekko, żeby zaskoczyć Marchettiego, który sparował futbolówkę na rzut rożny.

W 22. minucie bardzo kontrowersyjną decyzję podjął arbiter główny tego spotkania. Gareth Bale zszedł z piłką do środka, idealnie dośrodkował do wbiegającego w pole karne Dempseya, który wpakował piłkę do siatki, ale sędzia odgwizdał spalonego. Powtórki pokazały jednak, że była to błędna decyzja. 60 sekund później znakomitym prostopadłym podaniem do Bale’a popisał się Kyle Walker, ale Walijczyk zamiast od razu oddawać strzał, zawahał się i w efekcie jego spóźnione uderzenie zostało zablokowane.
W kolejnych minutach miejscowi w dalszym ciągu próbowali atakować bramkę gości, jednak brakowało im dokładnego ostatniego podania. Po pół godzinie gry obudzili się w końcu zawodnicy Lazio, jednak stać ich było tylko na dwa szybsze zrywy, po których i tak nie zagrozili bramce Hugo Llorisa. Na trzy minuty przed końcem rzymianie mogli jednak objąć prowadzenie. Po wybiciu piłki przez obrońców Tottenhamu sprzed pola karnego z woleja uderzał Alvaro Gonzalez, ale futbolówka zatrzymała się na poprzeczce. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Początek drugiej połowy mógł zrodzić w nas nadzieję, że będzie ona bardziej wyrównana niż pierwsze 45 minut. Po kilku wizytach graczy Lazio Rzym w okolicach pola karnego Hugo Llorisa wszystko wróciło jednak do normy. Tottenham zaczął grać tak jak przed przerwą, ale w 51. minucie spotkania – podobnie jak na początku pierwszej połowy – w dobrej sytuacji znaleźli się goście. Znakomite prostopadłe podanie otrzymał Klose, Niemiec równie dobrze odegrał piłkę do Mauriego, tyle że ten w dogodnej sytuacji pogubił się i zaprzepaścił szansę na zdobycie bramki.











