Po bardzo nudnym i rozczarowującym spotkaniu Athletic Bilbao zremisował przed własną publicznością z Malagą 0:0. Hit piątej kolejki okazał się wielkim niewypałem. Dość powiedzieć, że gospodarze pierwszy celny strzał na bramkę oddali w 81. minucie.
Wiedząc, że nie może sobie pozwolić na kolejną stratę punktów, Athletic Bilbao od początku meczu próbował narzucić swój styl gry. Problem w tym, że Malaga jest obecnie w naprawdę świetnej formie i również nie zamierzała od pierwszego gwizdka cofać się na własną połowę. Wynikiem tego była przede wszystkim zacięta gra w środku boiska. Obydwie ekipy co jakiś czas próbowały prostopadłych podań, które otworzyłyby drogę do bramki, jednak dobrze spisywały się formacje obronne zarówno Basków, jak i Andaluzyjczyków. Jako pierwsi groźniej zaatakowali ci drudzy. W 12. minucie Joaquin dobrze wyczekał wbiegającego w tempo Jesusa Gameza, ale boczny defensor Malagi strzałem z ostrego kąta trafił w słupek.

Odpowiedź gospodarzy mogła nadejść w 18. minucie, lecz Caballero uprzedził Aduriza po znakomitym prostopadłym podaniu Muniaina ze środka pola. Od razu ruszyliśmy pod drugie pole karne, gdzie fatalny błąd bramkarza Raula Fernandeza musieli naprawiać defensorzy Athleticu. Po kilku mniej lub bardziej klarownych sytuacjach wszystko wróciło do normy. Jedni i drudzy próbowali się nawzajem zaskoczyć atakami pozycyjnymi, ale nie przynosiło to wymiernych korzyści. W końcu w 31. minucie przyspieszyli goście – Nacho Monreal świetnie poradził sobie z dwoma graczami Bilbao, oddał piłkę do Isco, ten znowu podał do Monreala, ale lewy obrońca, zamiast podzielić się piłką z Joaquinem, zdecydował się na strzał, który minął bramkę Raula Fernandeza.
Przez ostatnie dziesięć minut stroną przeważającą byli gospodarze, jednak podopieczni Marcelo Bielsy nie zdołali przed przerwą zdobyć pierwszego gola. Z bardzo dobrej strony pokazywała się defensywa Malagi, która praktycznie nie popełniała błędów. Jedynie Aritz Aduriz miał szansę na pokonanie Willy’ego Caballero, ale w trudnej sytuacji nie zdołał przelobować bramkarza andaluzyjskiej drużyny.
Po zmianie stron Athletic kontynuował dobrą grę z końcówki pierwszej połowy. Niestety, pomimo wejścia na boisko Fernando Llorente Baskowie w dalszym ciągu nie byli w stanie choćby zbliżyć się do pokonania Willy’ego Caballero. Malaga spokojnie czekała na swoje szanse na własnej połowie boiska. Na nieszczęście Andaluzyjczyków gracze Marcelo Bielsy nie tracili piłek w głupi sposób, przez co przyjezdni nie mogli wyprowadzić szybkiej kontry. W 64. minucie Athletic w końcu przedarł się w „szesnastkę” rywala. Oscar de Marcos otrzymał znakomite podanie od Ikera Muniaina, ale za lekko dogrywał do Fernando Llorente, który miałby przed sobą w zasadzie pustą bramkę.












