Za nami półmetek rozgrywek I ligi. Co przyniosła runda jesienna zaplecza ekstraklasy? Czym nas zaskoczyła, a czym rozczarowała? Jakie są nasze przewidywania na rundę rewanżową? Zapraszamy na zbiór luźnych przemyśleń na temat połowy sezonu I ligi.

Zacznijmy od garści statystyk. W 153 meczach padło 395 bramek, co daje bardzo przyzwoitą średnią – 2,6 bramki na mecz. Liderem klasyfikacji strzelców jest 35-letni napastnik Kolejarza Stróże Maciej Kowalczyk, który na swoim koncie ma 13 goli. Drugi z kolei jest inny doświadczony piłkarz ze stażem w ekstraklasie – Przemysław Pitry. W czołowej piątce jest tylko dwóch graczy poniżej 30. roku życia (Boljević i Piątkowski). Pokazuje to, że na zapleczu TME zdecydowanie łatwiej zaistnieć piłkarzom z dużym bagażem doświadczeń niż zawodnikom młodym, będącym na dorobku.

Tyle suchych faktów. Podsumowanie zacznijmy od strefy spadkowej. Ostatnie cztery miejsca w tabeli okupują Stomil Olsztyn, Okocimski Brzesko, ŁKS Łódź oraz Polonia Bytom. Na pewno nie jest to zaskakujące zestawienie – dwójka beniaminków oraz zespoły, które od dłuższego czasu borykają się z różnego rodzaju problemami. Łodzianie od dobrych kilku lat mają ogromne kłopoty finansowe, a od nieprzyznania licencji na grę w ekstraklasie w 2009 jest coraz gorzej. Kiedy Ruch Radzionków postanowił wycofać się z rozgrywek I ligi, jego miejsce zajął najwyżej sklasyfikowany spadkowicz, czyli Polonia Bytom. Jak pokazała przyszłość, bytomianie kompletnie nie byli przygotowani do grania na zapleczu ekstraklasy i z czterema punktami na koncie są pewniakiem do spadku. Najlepiej z wymienionej czwórki prezentuje się Stomil Olsztyn. Po drużynie ze stolicy Warmii widać kilkuletnią absencję na poziomie I ligi. Brak doświadczenia powoduje, że „Duma Warmii” potrafi dobrze zaprezentować się w meczach przeciwko Flocie czy Cracovii, a w starciu z outsiderem z Bytomia stracić punkty. Jeżeli olsztynianie poprawią grę defensywną oraz dokonają kilku wzmocnień, mogą skutecznie włączyć się w walkę o utrzymanie.















