W pierwszej kolejce grupy I zwycięstwa odniosły drużyny gospodarzy. W Madrycie miejscowe Atletico rozprawiło się z Celtikiem Glasgow, wygrywając 2:0. Natomiast Udinese zwyciężyło u siebie 2:1 Stade Rennais.
Atletico Madryt – Celtic Glasgow

W Madrycie zdecydowanym faworytem spotkania byli gospodarze i było to widać już od pierwszych minut. Atletico szybko narzuciło rywalowi swój styl gry i zanim kibice zdążyli rozsiąść się wygodnie na stadionie, Forster musiał wyciągać piłkę z siatki. W 3. minucie po dośrodkowaniu Diego z rzutu rożnego gola strzelił kolumbijski snajper, Falcao. Błyskawiczne objęcie prowadzenia przez Hiszpanów niejako ustawiło mecz, bo do końca pierwszej połowy głównie błyszczeli gospodarze. Drużyna,siedzącego na ławce rezerwowych Załuski przede wszystkim walczyła, by nie stracić więcej goli.
Po zmianie stron Szkoci nieco zmienili swoje nastawienie i zaczęli częściej gościć pod bramką Courtoisa. Aktywny był zwłaszcza Sung Yueng Ki. Kiedy wydawało się, że Celtic może doprowadzić do wyrównania, padł drugi gol dla Atletico. Dokładnie podał Turan, a piłkę w siatce umieścił Diego, który był jednym z najlepszych piłkarzy na placu gry. Strata kolejnej bramki ostudziła zapędy Szkotów, którzy jakby przestali już wierzyć w szansę na korzystny rezultat. Z kolei gospodarze bardzo chcieli postrzelać przed własną publicznością. Więcej goli jednak nie padło i drużyna z Madrytu zdobyła trzy punkty oraz objęła prowadzenie w swojej grupie.
Udinese Calcio – Stade Rennais

Także w drugim meczu grupy I więcej szans na pierwsze punkty w Lidze Europy dawało się gospodarzom. Wszak włoska piłka, mimo lekkiego kryzysu, nadal jest wyżej notowana od Ligue 1. Jednak zupełnie nie było widać tych czysto teoretycznych założeń na boisku. Francuzi grali bez kompleksów i to oni pierwsi znaleźli sposób na bramkarza rywali. Gola w 19. minucie zdobył Youssouf Hadji, a asystował mu Stephane Dalmat. Strata bramki podziałała na Włochów jak zimny prysznic. Udinese ruszyło do ataku. Najaktywniejszy był jak zawsze Antonio Di Natale, który w końcówce pierwszej połowy doprowadził do wyrównania.
Po przerwie gospodarze chcieli szybko wyjść na prowadzenie, ale to Stade Rennais było bliższe zdobycia gola. Youssouf Hadji trafił jednak tylko w słupek. Kolejne fragmenty spotkania zdecydowanie należały do gości, którzy przejęli inicjatywę i raz po raz sprawdzali czujność Handanovicia. Na słabą grę swoich podopiecznych próbował wpłynąć Francesco Guidolin i wpuścił na boisko Kwadwo Asamoah. Jak się po chwili okazało, szkoleniowiec miał nosa, ponieważ Asamoah miał udział przy golu na 2:1 dla gospodarzy. W 83. minucie do siatki trafił Armero, a asystę zanotował właśnie Asamoah. Francuzi nie podnieśli się już po tym ciosie i mimo dobrej gry ulegli Udinese na Stadio Friuli.











