Drużyna Sportingu Lizbona wygrała już swój drugi mecz w tej edycji Ligi Europy. Z kolei Lazio Rzym w składzie z Mirosławem Klose ma po dwóch meczach tylko jeden punkt. Co działo się dziś w meczach grup D i E?
FC Vaslui 2:2 FC Zurych
W pierwszych meczach fazy grupowej Ligi Europy Vaslui zremisowało 2:2 z rzymskim Lazio, natomiast FC Zurych uległ u siebie Sportingowi Lizbona 0:2. Wicemistrz Szwajcarii musiał więc zanotować zdobycz punktową w meczu z Vaslui. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce po sześciu minutach gry, kiedy ładnym strzałem popisał się Silvan Aegerter z FC Zurych. Szansę na gola miał także pomocnik wicemistrza Szwajcarii, Adrian Nikci, ale jego strzał przeleciał obok bramki. Pierwsze pół godziny zdecydowanie należało do FC Zurych i kwestią czasu było strzelenie gola przez ten zespół. W 32. minucie obrona Vaslui wreszcie dała za wygraną i goście cieszyli się ze zdobycia gola. Silvan Aegerter dobrze zauważył Alexandra Alphonse’a i Francuz otworzył wynik spotkania. Była to jedyna bramka w pierwszej połowie meczu. W drugiej części spotkania wprowadzono kilku nowych graczy, przez co rozgrywka nabrała tempa. Zmiany dobrze wpłynęły na Vaslui i rumuński zespół po kwadransie gry wyrównał wynik spotkania. W polu karnym Zurychu doszło do przewinienia i „jedenastkę” wykorzystał Wesley Lopes da Silva. Vaslui poszło za ciosem i zdobyło gola w 77. minucie, strzelcem był Mike Temwanjera. Gospodarze nie cieszyli się długo z bramki, ponieważ minutę później wynik znowu się zmienił. Tym razem do siatki trafili goście. Černiauskasa pokonał strzałem z główki Admir Mehmedi, dając Zurychowi remis. W meczu doszło więc do podziału punktów.
Sporting Lizbona 2:1 Lazio Rzym
W drugim meczu grupy D spotkały się portugalski Sporting Lizbona i włoskie Lazio. Lazio miało przed meczem tylko jeden punkt, więc to rzymianie rozpoczęli ataki. Jako pierwszy mógł zmienić rezultat spotkania Abdoulay Konko, ale jego dobry strzał został wybroniony. Z upływem czasu zaczęli też przyciskać gospodarze. Wreszcie w 21. minucie spotkania radość kibicom w Lizbonie dał Ricky Van Wolfswinkel po świetnym podaniu Diego Capela. Miroslav Klose wziął się do roboty i dał swojej drużynie wyrównanie, strzelając bramkę na pięć minut przed końcem. Wydawało się, że Lazio pójdzie za ciosem, ale to Sporting strzelił gola do szatni w doliczonym czasie pierwszej połowy. Strzelcem gola na 2:1 został Emiliano Insua. Trzeba przyznać, że druga połowa w wykonaniu obu zespołów była po prostu nudna. Przeważały faule, niecelne strzały i spalone, czyli to, czego w futbolu nie lubimy oglądać. Końcówka meczu była trochę ciekawsza. O krok od zmiany wyniku był w w 72. minucie Giuseppe Scull, ale jego strzał nie trafił w bramkę. Chwilę później Djibril Cisse trafił w poprzeczkę i w Lizbonie zaczęło robić się naprawdę gorąco. Mimo wielu emocji widowisko w drugiej połowie nie przyniosło bramek. Sporting Lizbona pokonał 2:1 drużynę z Rzymu, zdobywając kolejne trzy punkty w grupie.
Stoke City 2:1 Besiktas Stambuł
Zajmijmy się grupą E. Tutaj po pierwszej kolejce prowadził Besiktas, który w pierwszym meczu rozprawił się 5:1 z Maccabi Tel Awiw. Po jednym punkcie miały Dynamo Kijów i Stoke City. W drugiej kolejce lider grupy – Besiktas – spotkał się ze Stoke City. W pierwszym kwadransie mieliśmy aż dwa gole. Najpierw w 13. minucie wynik meczu otworzył Roberto Hilbert, a dwie minuty później Stoke wyrównało po golu Petera Croucha, który otrzymał świetne podanie od Ryana Shawcrossa. Więcej goli w pierwszej połowie nie było. Warto wspomnieć o sytuacji z 30. minuty, kiedy Besiktas był blisko gola po strzale Manuela Fernandesa. W drugiej połowie w Stoke długo czekaliśmy na gola, ale trzeba przyznać, że mecz oglądało się z zaciekawieniem. Próbowały obie drużyny. W 67. minucie piłka uderzyła w słupek po strzale Quaresmy i tempo gry podkręciło się jeszcze bardziej. To musiało zakończyć się bramką. W 78. minucie sędzia odgwizdał rzut karny i bezbłędnie wykonał go Jonathan Walters, dając dużo radości kibicom zgromadzonym na Britannia Stadium. Kilka minut później o krok od wyrównania był Edu, ale zabrakło szczęścia. W doliczonym czasie spotkania Peter Crouch miał szansę na podwyższenie prowadzenia, jednak Anglik jej nie sprostał. Mecz na Britannia Stadium w Stoke zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1.










