Były napastnik FC Koeln świetnie wpasował się w drużynę „Kanonierów”. W ostatnich trzech meczach strzelał bramki, a jego zespół w tym sezonie jeszcze nie doznał goryczy porażki. Mimo to według „Poldiego” hurraoptymizm po kilku spotkaniach jest przesadzony.
Tak dobra postawa Arsenalu, szczególnie w porównaniu z początkiem poprzedniej kampanii, budzi wśród kibiców (a czasem także ekspertów) euforyczne nastroje. Niektórzy oczyma wyobraźni już widzą graczy z północnego Londynu świętujących zwycięstwo w lidze angielskiej.

Lukas Podolski w wypowiedzi dla oficjalnej strony klubu był bardziej powściągliwy: – Rozegraliśmy tylko cztery mecze. Za wcześnie, by mówić o mistrzostwie. Gdy wygrywasz pojedynek, nie jesteś mistrzem. Gdy przegrywasz, również nie jesteś mistrzem.
Niemniej jednak nie oznacza to, że urodzonemu w Gliwicach piłkarzowi brakuje ambicji: – My oczywiście chcemy wygrywać wszystkie mecze, tak jak to było przeciwko Liverpoolowi i Southamptonowi. Teraz mamy szansę zgarnąć trzy punkty w starciu z Manchesterem City. Ważne, byśmy nadal grali dobrze. Mieliśmy ostatnio kilka trudnych spotkań, ale Man City grało w Madrycie, a teraz będzie walczyć z nami – to skomplikowany tydzień.
Po pierwszych dwóch spotkaniach rozpoczynających rywalizację o mistrzostwo Anglii Podolski był na świeczniku, podobnie jak inni napastnicy. Zarzucano im nieskuteczność, gdyż nie byli w stanie wbić bramki niżej notowanym rywalom. Przełom nastąpił na Anfield. Wtedy Podolski zdobył swojego pierwszego gola w Premier League. – Jestem szczęśliwy, gdy zdobywam gole, ale jesteśmy również zadowoleni, gdy zdobywamy trzy punkty – mówił reprezentant Niemiec, który odniósł się także do wczorajszej potyczki w Lidze Mistrzów: – Graliśmy bardzo dobrze w pierwszej połowie, nawet po stracie bramki. Druga część nie była zbyt dobra, ale liczy się to, że wygraliśmy.










