Piast Gliwice, mimo że przed meczem z KS Polkowice był zdecydowanym faworytem rywalizacji, to ostatecznie tylko zremisował z drużyną z Dolnego Śląska 1:1. Po meczu zmarnowanych sytuacji z pierwszej połowy żałował kapitan gliwiczan, Tomasz Podgórski.
Co się stało z Piastem w drugiej połowie?
Straciliśmy bramkę, no i dwa punkty, bo zdobyliśmy tylko jeden, a liczyliśmy na trzy. Przede wszystkim szkoda tej pierwszej połowy, bo były sytuacje ku temu, żeby prowadzić wyżej i spokojnie kontrolować w drugiej części to spotkanie. No ale cóż, nie udało się, musimy wyciągnąć wnioski z tego meczu, bo naprawdę szkoda tych punktów. Później, pod koniec sezonu, może ich być żal. Ale taka jest piłka i gramy dalej.
Problemem Piasta w drugiej połowie była chyba słaba postawa w ofensywie, chociaż Ruben Jurado miał piłkę meczową na swojej głowie.

Nie powiedziałbym. Troszeczkę się w drugiej połowie cofnęliśmy, ale mieliśmy swoje sytuacje. Takie okazje należy wykorzystać. Szkoda pierwszej połowy, bo mogliśmy prowadzić wyżej i kontrolować to spotkanie.
Po takim spotkaniu trudno będzie zapełnić trybuny, bo kibiców brakowało na Waszych ostatnich meczach.
Na pewno będzie trudno, ale po 3:0 te trybuny również nie były pełne. My gramy dalej, robimy swoje i chcemy awansować. Tak że nie przejmujemy się tym. Kibice, jeśli będziemy grać widowiskowo, na pewno dopiszą. My robimy po prostu swoje.
Kto Twoim zdaniem zawinił przy bramce?
Ja nie będę tego oceniał. Od tego jest trener.
Do 83. minuty byliście praktycznie wiceliderem, przynajmniej na najbliższe 24 godziny. Co z psychiką po takim meczu, w którym niemalże do końca mieliście pewne zwycięstwo i je straciliście?
Prowadziliśmy tylko 1:0. Na pewno nie graliśmy tak, jak sobie tego życzyliśmy, bo u siebie chcemy przeciwnika stłamsić, tak, żeby do przerwy strzelić dwie bramki i później kontrolować spotkanie. W tym meczu nam się to nie udało. Rozgrywamy spotkania w piątek, tak że trochę wcześniej niż reszta, dlatego tabela w tym wypadku niekoniecznie odzwierciedla rzeczywistość. Zobaczymy, jak ułożą się pozostałe mecze. Nie składamy broni i walczymy dalej.
W rozmowie uczestniczył Łukasz Pawlik











