W ostatnim sobotnim spotkaniu 10. kolejki I ligi Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało Dolcan Ząbki 2:0. Bramki zdobyli Cieśliński i Malinowski.

Przed meczem nietrudno było wskazać faworyta tego pojedynku, bo grał lider z zespołem zamykającym tabelę I ligi. Każdy inny wynik, niż wysokie zwycięstwo Podbeskidzia, należałoby uznać za sensację. Po pierwszej połowie fani mieli prawo narzekać na swój zespół. Na tablicy wyników widniał bowiem rezultat 0:0. Podbeskidzie przeważało, ale brakowało skuteczności, a ponadto poprawnie w bramce Dolcanu spisywał się Misztal. Gospodarze dwukrotnie poważnie zagrozili rywalom. W 9. minucie Osiński dośrodkował z lewego skrzydła, ale Patejuk przestrzelił z czterech metrów. Następnie trzy minuty przed końcem pierwszej odsłony Misztal uratował swój zespół przed utratą gola po uderzeniu Chmiela.
Początek drugiej połowy to kontynuacja słabej gry lidera zaplecza Ekstraklasy. Dolcan nie zamierzał przejść obok meczu i również od czasu do czasu próbował zagrażać bramce gospodarzy. W 48. minucie Gawęcki uderzył z rzutu wolnego z około 25 metrów, ale świetną interwencją popisał się Zając. Trener gospodarczy, widząc nieporadność swoich podopiecznych, zaryzykował i wprowadził na boisko Cieślińskiego, który przed meczem narzekał na uraz. W końcówce Podbeskidzie zamknęło Dolcan na jego połowie, jednak nie potrafiło stworzyć sobie klarownych sytuacji. Dopiero w 72. minucie zmasowane ataki przyniosły efekt w postaci bramki. Gola z rzutu karnego zdobył Cieśliński. W 83. minucie wynik spotkania ustalił Malinowski.











