Pogoń Szczecin miała powstrzymać na swoim stadionie dominujące na zapleczu Podbeskidzie. Jednak mecz pokazał, że hegemonia „Górali” jest niepodważalna. Zespół trenera Kasperczyka już po 10 minutach rozłożył rywala na łopatki, strzelając dwie bramki. Pogoń zdołała odpowiedzieć dopiero na kilka minut przed końcem spotkania, ale gol w doliczanym czasie gry Demjana pogrzebał szansę gospodarzy na zdobycie choćby jednego punktu.

Już w 3. minucie gry bielszczanie wyszli na prowadzenie. Akcję na lewej stronie boiska zainicjował Ziajka, następnie pomocnik Podbeskidzie dograł do Macieja Cieślińskiego, a ten nie dał szans na udaną interwencję Radosławowi Janukiewiczowi. Nie minęło pięć minut, a było już 2:0 dla gości. Tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego największą przytomnością wykazał się Demjan. To był prawdziwy nokaut, bo już po ośmiu minutach Pogoń Szczecin musiała odrabiać dwubramkową stratę. Do końca pierwszej połowy zawodnicy „Dumy Pomorza” szukali bramki, lecz ich akcje kończyły się najczęściej przed polem karnym gości.
W drugiej połowie szczecinianie wciąż atakowali, lecz solidna defensywa Podbeskidzia nie pozwalała na zbyt wiele piłkarzom Pogoni. W końcu po rozegraniu rzutu rożnego Marcin Dymkowski znalazł sposób na pokonanie świetnie spisującego się Richarda Zająca. Po tym golu podopieczni trenera Macieja Stolarczyka dążyli do wyrównania, lecz ich ataki były zbyt chaotyczne. Podbeskidzie jednak grało bardzo mądrze i w końcu skontrowało ofensywnie nastawionych szczecinian. Gol padł już w doliczonym czasie gry, a jego autorem był ponownie Robert Demjan, który okazał się lepszy od Radosława Janukiewicza w pojedynku jeden na jednego.











