W spotkaniu inaugurującym 24. kolejkę I ligi, kibice nie ujrzeli bramek. Broniące się przed spadkiem KSZO wywiozło tym samym cenny punkt z bardzo trudnego bielskiego terenu.
Podbeskidzie na pewno nie może być zadowolone z tego wyniku. Gra wyglądała tak, jakby gospodarze oszczędzali siły przed wtorkowym meczem rewanżowym w Pucharze Polski. Tracąc punkty, bielszczanie dali ŁKS-owi wspaniałą okazję do odskoczenia w ligowej tabeli.

Dla zawodników KSZO punkt bardzo cenny, zważywszy na to, że niemal przez cały mecz grali w osłabieniu. W 15. minucie za brutalny faul z boiska wyleciał Trzeciakiewicz. W pierwszej połowie więcej z gry było po stronie Podbeskidzia, goście jednak mądrze się bronili. Bliski celu był Sokołowski, ale jego kapitalny strzał efektownie obronił Dymanowski.
W drugiej połowie gospodarze bardzo często zagrażali bramce rywala strzałami z dystansu. Najintensywniej zapachniało bramką w 55. minucie, kiedy to piłka po uderzeniu głową Demjana trafiła w słupek. Ani jednym, ani drugim nie udało się ostatecznie strzelić gola.











