Pochwała cynizmu – Włosi przegrywają z Irlandią, ale zyskują dużo więcej


Włochy przegrywają z Irlandią 0:1

Dla podopiecznych Antonio Conte był to mecz o nic. Awans z pierwszego miejsca zagwarantowany, rywal w 1/8 finału znany. Kto by się zabijał w takiej sytuacji? Na pewno nie Włosi. W końcu nie bez przyczyny z tego kraju pochodził najsłynniejszy cynik w historii – Niccolo Machiavelli. Książę z takiego występu „Squadra Azzurra” byłby dumny.


Udostępnij na Udostępnij na

Bez kartek, stresu i kontuzji – cel I zrealizowany

Włoscy dziennikarze przewidywali, że Antonio Conte wprowadzi 4-5 rezerwowych. Głównie za tych, którzy byli zagrożeni pauzą za żółte kartki. Jednak selekcjoner poszedł dalej. Wystawił właściwie w stu procentach rezerwowy skład na mecz z Irlandią. Nie było Buffona, Chielliniego, Pelle, Edera, Parolo, Darmiana, Candrevy i Giaccheriniego. W ich miejsce pojawili się zawodnicy niezbyt pasujący do reprezentacji Włoch, objawiając tym samym słabość obecnej kadry Italii. W końcu czy wypada, żeby w błękitnej koszulce kadry występował wieczny rezerwowy z Turynu Stefano Sturaro albo Angelo Ogbonna? Dla pewnego awansu z pierwszego miejsca nie miało to jednak największego znaczenia. Podstawowym założeniem tego spotkania było uniknięcie żółtych kartek, kontuzji i danie odpoczynku kluczowym zawodnikom kadry. W końcu myślami cała kadra była przy niedzielnym meczu z Hiszpanią. Większość podstawowych reprezentantów grała w poprzedni piątek, więc przed 1/8 będą mieli ponad tydzień odpoczynku. Rywale zdecydowanie mniej.  Te cele zostały zrealizowane.

Wystawienie podstawowej jedenastki byłoby nierozsądne też z jednego względu. Po co dawać materiał poglądowy przyszłym rywalom? W tym momencie hiszpańscy analitycy mają do dyspozycji 90 minut spotkania Włochów z Belgią, z których wynika, że doskonale bronią i grają z kontry. Nie za wiele.

Pokazać swoją nieomylność – cel II zrealizowany

Przed i w trakcie turnieju główne zarzuty, jakie padały w stosunku do wyborów Antonio Conte, dotyczyły linii ataku. Para Eder-Pelle nie przekonywała nikogo. Obaj napastnicy nie prezentowali wiosną zbyt dobrej formy, nie strzelając łącznie nawet dziesięciu bramek w swoich klubach. Na samych mistrzostwach Europy krytyka spadła głównie na Edera. Napastnik Interu ze 180 minut gry dobrych miał dwie-trzy. Fart miał taki, że akurat wtedy zdobył zwycięską bramkę w meczu ze Szwecją. Jednak nie zmienia to opinii włoskich mediów na temat tego zawodnika.

W spotkaniu z Irlandią selekcjoner wyłożył karty na stół. Wstawił do gry Simone Zazę i Ciro Immobile. Ci zagrali, jak zagrali, czyli słabo i teraz Antonio Conte wszelkim krytykom może odpowiedzieć: „Dałem im szansę? Dałem. A to, że jej nie wykorzystali, to już nie mój problem”. Podobnie, aczkolwiek w mniejszym stopniu było z innymi pozycjami. Zmiennicy zagrali tak bezpłciowo, że nikt nie ośmieli się krytykować decyzji trenera. Kolejny, tym razem prywatny cel Conte zrealizowany.

Zemsta na Szwecji – cel III zrealizowany

Przed samym spotkaniem mówiło się o tym, że Włosi będą skłonni odpuścić ten mecz Irlandczykom tylko po to, by wyrzucić Szwedów z turnieju. Miała być to zemsta za 2004 rok. Pisaliśmy zresztą o tym szerzej tutaj. Trudno uwierzyć, że na takim poziomie może dojść do tego typu zachowań, ale kto oglądał to spotkanie, ten widział, że „Squadra Azzurra” swoją grą zachęcała Irlandczyków do strzelenia bramki. Ci dopięli swego w samej końcówce spotkania po… licznych błędach obrońców i bramkarza rywali. A więc zemścić na Szwedach też się Włochom udało.

Jak więc wyglądał ten mecz?

Bardzo słabo. Grające na pół gwizdka rezerwy Włoch nie były w stanie przeprowadzić ofensywnej akcji. Z dobrej strony zaprezentowali się Alessandro Florenzi i Lorenzo Insigne. Natomiast Irlandczycy udowodnili, że mają spore ograniczenia i po prostu nie są w stanie wykreować cokolwiek w ofensywie. Dla postronnych kibiców było to marne widowisko, ale cóż z tego, skoro Włosi zrealizowali swoje cele, a Irlandczycy awansowali do 1/8 finału Euro. Na wielkich turniejach są rzeczy ważniejsze od pięknych meczów.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski