Ekstraklasa wróciła do nas po długiej przerwie. Wyścig o złoto rozpoczął się na nowo. Niektóre zespoły zapomniały wystartować, inne pokazały, że nadal mogą się liczyć w grze o stawkę. Znamy też potencjalnego przegranego tego wyścigu, gracza, którego najpewniej nie zobaczymy w następnym sezonie.
Przed rozpoczęciem kolejki mieliśmy kilka znaków zapytania co do formy niektórych zespołów i zawodników. Przykładowo mało kto zakładał, że Lech nie poradzi sobie ze Stalą Mielec, Tudor zapomni, że jest piłkarzem, a nie bokserem, a Widzew doprowadzi do remisu i w Łodzi padnie aż sześć bramek. Zapraszamy do kolejnego cyklu „Po kolejce”.
Hit w Łodzi
Po nudnym piątku, w którym padły same bezbramkowe remisy, nadeszła sobota, a w niej hit kolejki. Widzew podjął u siebie Pogoń i postawił jej twarde warunki. Gospodarze od początku rzucili się na „Portowców”. W 2.minucie bramce Dante Stipicy zagroził Bartłomiej Pawłowski. Osiem minut później poprzeczka Pogoni zadrżała po strzale Ernesta Terpiłowskiego. Mimo kilku sytuacji łodzian to „Portowcy” zdobyli pierwszą bramkę. W 20. minucie po udanym pressingu w środkowej strefie udało się szczecinianom odebrać piłkę. Rafał Kurzawa fenomenalnie podał prostopadłą piłkę do Wędrychowskiego, który wycofał ją do nabiegającego Grosickiego, a ten strzelił bramkę.
Druga bramka padła w drugiej połowie. Wrzutka na 16. metr Ernesta Terpiłowskiego na Bartłomieja Pawłowskiego, który po strzale głową doprowadził do remisu (1:1). W 75. minucie odpowiedzieli goście po podaniu Pontusa Almqvista. Piłka zaczęła tak podskakiwać na murawie, że Mateusz Żyro potknął się o własne nogi i nie zdążył zatrzymać Sebastiana Kowalczyka, który trafił po strzale między nogami bramkarza na 2:1. W 79. minucie widzewiacy zagrali tiki-takę. Po wymianie kilku podań z pierwszej piłki między Sanchezem a Pawłowskim ten drugi wpadł w pole karne i wyłożył Terpiłowskiemu piłkę na pustą bramkę (2:2).
W 86. minucie bramkę zdobyli zmiennicy. Powracający po dłuższej przerwie Alex Gorgon świetnie podał prostopadle do Luki Zahovicia. Ten znalazł się sam na sam z bramkarzem i z fałsza umieścił piłkę przy lewym słupku (2:3). Widzew w ostatnich minutach rzucił się na „Portowców”. Napór był tak silny, że w 95. minucie po strzale Jordiego Sancheza piłka trafiła w rękę Benedikta Zecha. Do karnego podszedł Martin Kreuzriegler, który strzelił w lewy dolny róg i tym samym doprowadził do remisu. Po strzelonej bramce obrońca gości Triandafilopulos został ukarany czerwoną kartką za dyskusję z sędzią. Według zmian wprowadzonych w nowym roku dyskusje z arbitrami są surowo karane i nietolerowane.











