PNA 2019: Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o grupie F


Obrońcy tytułu, uśpiona potęga i dwa Kopciuszki

25 czerwca 2019 PNA 2019: Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o grupie F

Za nami pierwsze mecze Pucharu Narodów Afryki. Zaprezentowaliśmy już pięć grup, więc przyszedł czas na ostatnią, szóstą. W grupie zmierzą się ze sobą reprezentacje Kamerunu, Ghany, Beninu i Gwinei-Bissau. Kameruńczycy pod wodzą Clarence'a Seedorfa spróbują obronić tytuł, Ghana, Benin i Gwiena-Bissau zrobią zaś wszystko, aby uprzykrzyć "Nieposkromionym Lwom" życie.


Udostępnij na Udostępnij na

Faworyci grupy są oczywiści. Kamerun i Ghana są kandydatami do wygrania turnieju, a Benin z Gwineą-Bissau odstają od dwóch wcześniej wymienionych reprezentacji. Miejmy nadzieję, że grupa będzie bardziej zacięta i wyrównana, niż wygląda na papierze.

Kamerun (ps. „Nieposkromione Lwy”)

Kameruńczycy są aktualnym mistrzem Afryki. W 2017 roku wygrali w finale 2:1 z reprezentacją Egiptu po bramkach N’Koulou i Aboubakara. Co ciekawe, Clarence Seedorf nie powołał żadnego z tych dwóch piłkarzy na turniej. Eliminacje do PNA przeszli bez większych problemów. Ich rywalami grupowymi były reprezentacje Malawi, Komorów i Maroka. Zajęli drugie miejsce w grupie z 11 punktami i trzema straconymi golami. Lepsi od nich okazali się tylko Marokańczycy, którzy skończyli wyżej dzięki lepszemu bilansowi bramek. Niestety, przez problemy z sercem nie ujrzymy także Diederricka Joela Tagueu.

Największa gwiazda

Zdecydowanie największą gwiazdą reprezentacji Kamerunu jest jej bramkarz, Andre Onana. Zawodnik Ajaksu jest na radarze największych klubów na świecie i nie ma się czemu dziwić. Piłkarz już od dłuższego czasu wyrasta ponad Eredivisie. Oprócz tego wraz z Ajaksem pokazał się ze świetnej strony w Lidze Mistrzów, wyciągając kilka niesamowitych piłek. W dużej mierze dzięki niemu „Joden” stracili tylko 32 gole w lidze, stając się tym samym drugą najlepszą po PSV defensywą. Bramkarz „Nieposkromionych Lwów” ma być czołową postacią w defensywie, która Kamerunowi wybroni niejeden mecz.

Potencjalne odkrycie

W kadrze Kamerunu trudno o potencjalne odkrycie. Najmłodsi zawodnicy mają po 22-23 lata i są szerzej znani w Europie bądź jadą w roli rezerwowych. Jednak warto zwrócić uwagę na 30-letniego Georgesa Mandjecka. Pomocnik cieszy się dużym zaufaniem Clarence’a Seedorfa, który regularnie wystawia go w wyjściowym garniturze. Zawodnik w tym sezonie regularnie grał w Maccabi Haifa, do którego jest wypożyczony ze Sparty Praga. Zagrał w 32 meczach, w których strzelił pięć bramek i zaliczył asystę. Jednak ten rosły zawodnik (185cm) ma głównie zadania stricte defensywne.

Największy problem

Największym problemem reprezentacji Kamerunu może być atmosfera. Piłkarze początkowo odmówili wylotu do Egiptu przez zbyt małe pieniądze, jakie mieli otrzymać za występ w PNA. Jednak ostatecznie wylecieli z Kamerunu i staną do potyczki w fazie grupowej Pucharu Narodów Afryki. Atmosfera może okazać się zbyt napięta, co nie wpłynie pozytywnie na piłkarzy „Nieposkromionych Lwów”.

Garść ciekawostek

Kamerun jest niepodległy dopiero od 1960 roku. Wcześniej terytorium należało do Francji i Wielkiej Brytanii. Jest to pierwszy afrykański kraj, który dotarł do ćwierćfinału mistrzostw świata. Co ciekawe, Polacy nie dostaną się na teren Kamerunu bez wizy, a pełnoletność uzyskuje się wraz z ukończeniem 21. roku życia. Kamerun zamieszkuje obecnie około 25 milionów osób, mimo że powierzchnia kraju jest 1,5 razy większa od powierzchni Polski.

Aspiracje: obrona tytułu

Prognoza: półfinał

Ghana (ps. „Czarne Gwiazdy”)

Ghana dwa lata temu zajęła 4. miejsce na turnieju po porażce w walce o brązowy medal przeciwko Burkina Faso 1:0. Jedyna bramka padła w 89. minucie po uderzeniu Alaina Traore. Ghana, podobnie jak Kamerun, bez większych problemów zakwalifikowała się na mistrzostwa Afryki. „Czarne Gwiazdy” zajęły 1. miejsce w grupie, zdobywając 9 z 12 możliwych punktów. Uległy jedynie 0:1 Kenii, która jako jedyna zdołała wpakować im piłkę do siatki. Oprócz niej w grupie zmierzyły się z Etiopią, która zdobyła raptem jeden punkt. W grupie była także reprezentacja Sierra Leone, która jednak została zdyskwalifikowana przez FIFA.

Największa gwiazda

Największą ikoną reprezentacji Ghany można uznać Asamoaha Gyana. Zawodnik występujący na co dzień w Turcji ma okazję zostać pierwszym piłkarzem w historii, który strzeli bramkę w siedmiu kolejnych edycjach Pucharu Narodów Afryki. Niestety Ghańczyk w tym sezonie zmagał się ze sporą liczbą kontuzji, które go wyeliminowały z wielu meczów. Oprócz niego ważną postacią ekipy „Czarnych Gwiazd” będzie Thomas Partey. Gracz Atletico pod wodzą Diego Simeone harmonijnie się rozwija i wzbudza zainteresowanie największych klubów na świecie.

Potencjalne odkrycie

Jest to przypadek bardzo podobny do Kamerunu. Zaledwie kilku piłkarzy U-23 pojedzie na mistrzostwa Afryki, a ci starsi są bardziej znani przeciętnemu kibicowi. Nie będziemy więc na siłę szukać potencjalnego odkrycia jak w przypadku Kameruńczyków.

Największy problem

Największym problemem może się okazać obsada bramki. Między słupkami na 99% stanie Richard Ofori, który na co dzień broni w lidze RPA. Co prawda gra on od pierwszej do ostatniej minuty w swoim klubie, jednak brakuje kogoś, kto broniłby na najwyższym poziomie. Brak bardzo dobrego bramkarza może okazać się największą bolączką „Czarnych Gwiazd”.

Ciekawostki

Ghana odzyskała niepodległość od Wielkiej Brytanii trzy lata wcześniej niż Kamerun, czyli w 1957 roku. Przez kraj płynie jezioro Wolta o długości 1500 km. Jest to najdłuższe sztuczne jezioro na świecie. Gospodarka kraju i jego główne zarobki opierają się na złocie oraz kakao. Nazwa kraju w języku Asante oznacza „Król-Wojownik”. Stopa bezrobocia wynosi w tym kraju raptem 2,4%. Papierosy pali zaledwie 5% mieszkańców.

Aspiracje: półfinał

Prognoza: ćwierćfinał

Benin (ps. „Wiewiórki”)

Reprezentacja Beninu dwa lata temu musiała obejść się smakiem i oglądała Puchar Narodów Afryki z perspektywy kanapy. Po raz ostatni na PNA zagrała w 2010 roku. Wówczas w grupie C trafiła na Egipt, Nigerię i Mozambik. Zdobyła tylko jeden punkt, kończąc turniej z bilansem 2:5. Kwalifikacje, podobnie jak Kamerun i Ghana, „Wiewiórki” pokonały bez większych problemów. W grupie z Algierią, Gambią i Togo zgarnęły 10 punktów, co pozwoliło im na wyjście z grupy z 2. miejsca.

Największa gwiazda

Zdecydowanie największą gwiazdą Beninu jest Steve Mounie. Gracz Huddersfield pomimo bardzo słabego sezonu klubowego w reprezentacji zmienia się w bestię. W meczu towarzyskim przeciwko Mauretanii ustrzelił hat-tricka. Nie bez powodu jest on najwyżej wycenianym piłkarzem Beninu wartym ponad połowę całej wartości reprezentacji.

Potencjalne odkrycie

Jednym z młodszych piłkarzy, którego warto będzie obserwować, jest 24-letni jest Moise Adilehou. Obrońca Levadiakosu regularnie gra w ekipie z Grecji i stanowi jeden z filarów defensywy „Wiewiórek”. Nie jest to szerzej znane nazwisko w Europie, jednak ma potencjał na solidne granie i wzbudza zainteresowanie klubów z Ligue 1.

Największy problem

Największym problemem Beninu zapewne okażą się rywale i personalia. Poza pojedynczymi nazwiskami trudno znaleźć kogoś, kto będzie w stanie się wyróżniać na tle innych ekip. Jedynie Steve Mounie może mówić coś więcej przeciętnemu kibicowi. „Wiewiórki” czeka bardzo trudna przeprawa, zapewne zakończona klęską.

Ciekawostki

Benin w sierpniu 1960 roku odzyskał niepodległość z rąk Francji, jednak do tej pory jest to język urzędowy w Beninie. W kraju przeważa animizm, czyli pogląd, zgodnie z którym istoty nieludzkie posiadają duszę. Bawełna stanowi 80% eksportu w kraju. Niestety, edukacja w tym kraju jest na bardzo niskim poziomie. Ponad 60% osób powyżej 15. roku życia nie potrafi czytać i pisać. Kraj jest kolebką voodoo.

Aspiracje: jak największa zdobycz punktowa

Prognoza: 3. miejsce, brak wyjścia z grupy

Gwinea Bissau (ps. „Djurtus”)

Gwinea Bissau przyjedzie do Egiptu w roli Kopciuszka. Nikt nie spodziewa się po niej dobrego rezultatu. Piłkarze „Djurtus” do ostatniej chwili musieli drżeć o awans na Puchar Narodów Afryki. W grupie K z Namibią, Mozambikiem i Zambią zgarnęli raptem dziewięć punktów, jednak wystarczało to na awans z pierwszego miejsca. Dwa lata temu zakwalifikowali się na PNA, jednak już po trzech meczach wrócili do domów. Burkina Faso, Kamerun i Gabon okazały się przeszkodami nie do pokonania i zdobyli na turnieju tylko jeden punkt. Teraz ponownie nikt nie oczekuje od nich fajerwerków i Gwinea Bissau powalczy z Beninem o 3. miejsce w grupie.

Największa gwiazda

Największą gwiazdą „Djurtus” jest środkowy pomocnik Nottingham, Pele. Zawodnik o takim samym nazwisku jak legendarny Brazylijczyk od dłuższego czasu stanowi filar środka pola Gwinei Bissau. Warto też zwrócić uwagę na Mame Balde z Desportivo Aves. Skrzydłowy zdobył w tym sezonie osiem bramek i był jedną z najjaśniejszych postaci w 14. drużynie ligi portugalskiej.

Potencjalne odkrycie

Powoli do bram dużego futbolu puka Moreto Cassama. 21-latek do tej pory grywał w rezerwach portugalskich drużyn oraz młodzieżowych reprezentacjach Portugalii. Co prawda wciąż czeka na debiut w pierwszej reprezentacji Gwinei Bissau, jednak został powołany na turniej i kto wie, czy nie wykorzysta tej okazji do pokazania się szerszemu gronu publiczności. Filigranowy pomocnik zimą trafił do Stade Reims z FC Porto i zdążył już zadebiutować w dorosłej drużynie „Czerwono-białych”. Miejmy nadzieję, że dostanie szansę na pokazanie się na PNA i ją w pełni wykorzysta.

Największy problem

Największym problemem reprezentacji Gwinei Bissau jest kadra. W zespole są braki na prawie każdej pozycji i przepaść między nimi a Ghaną czy Kamerunem jest ogromna. „Djurtus” w dużej mierze brakuje personaliów, które pociągną grę Gwinei Bissau i w pojedynkę wygrają mecz. Przed nimi bardzo trudna batalia, w której wydaje się, że są z góry skazani na sromotną porażkę.

Ciekawostki

Gwinea Bissau jest państwem niepodległym dopiero od 1974 roku. Wcześniej ten teren należał do Portugalii. Do tej pory W Gwinei Bissau językiem urzędowym jest portugalski, jednak tylko 14% ludności mówi w tym języku. Najważniejszymi produktami eksportowymi są orzechy nerkowca i orzeszki ziemne. Jest to jeden z najbiedniejszych krajów na świecie. Ponad 83% osób żyje za mniej niż  12 zł dziennie. Co ciekawe, główną religią obowiązującą w Gwinei Bissau jest islam.

Aspiracje: walka o jak najwięcej punktów

Prognoza: ostatnie miejsce i brak awansu

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski