Koszmar kibiców Odry Opole ma się dotąd bardzo dobrze. W sercach kibiców rozsiadł się jak u siebie i dręczy kolejnymi niepowodzeniami. Zespół jako jedyny w sezonie nie zdobył dotychczas trzech punktów za jeden mecz i sprintem biegnie do II ligi.
To oczywiście słowa nieco na wyrost, zwłaszcza że za klubem dopiero początek rozgrywek. Połowa września jednak już rozegrana, a to daje siedem kolejek będących historią. W nich jednak udało się wywalczyć tylko dwa punkty, które pozwalają stabilnie trzymać się na ostatnim miejscu w tabeli.
Jeśli sytuacja nagle nie ulegnie poprawie, może być bardzo ciężko nadrobić stratę do miejsc bezpiecznych. Ta już, niestety dla opolan, wynosi siedem punktów. Jednak by uległy poprawie wyniki, musi wiele zmienić się w całym zespole.
Nie ma goli, nie ma punktów
Od początku sezonu w zespole z Opola jest widoczny problem ze zdobywaniem bramek. Ani trener Mariusz Rumak, ani jego następca, który pojawił się pod koniec sierpnia na ławce trenerskiej, nie znaleźli lekarstwa na skuteczność opolan. Młodzi zawodnicy, którzy występują w ataku, niespecjalnie sobie radzą.
Statystyki strzeleckie kompromitują ostatni zespół I ligi, bo stan zdobytych bramek w siedmiu meczach jest poważnym problemem. Jeden zdobyty gol! Takiej sytuacji nie oczekiwano w klubie, tym bardziej że zespół nie wygląda na aż tak słaby.
Jedno trafienie Mateusza Czyżyckiego w spotkaniu przegranym z GKS-em Tychy 4:1, to z pewnością marne pocieszenie, ale co gorsza nic nie wskazuje na to, że taki stan rzeczy nagle miałby ulec poprawie. Trudno zresztą oczekiwać zmiany na lepsze, kiedy w meczu sparingowym wykorzystanym z powodu krótkiej przerwy od spotkań ligowych, Odra Opole nie dość, że strzela jedynie dwa gole średniakowi III ligi, to w dodatku ten mecz przegrywa.
Trenera Piotra Plewnię czeka zatem zadanie wynalezienia sposobu na wyleczenie drużyny z braku skuteczności. Być może w kadrze próżno szukać napastników, którzy mają ogromne doświadczenie w grze w ataku, ale oczekiwać należy też więcej od innych zawodników.
Pierwszym z zawodników wywołanych do tablicy nich na początek będzie Szymon Skrzypczak. Podstawowy zawodnik i jednocześnie najbardziej doświadczony w swojej formacji prócz minut nie wnosi liczb, które mogłyby zmieniać się w potrzebne punkty. Siedem dotąd rozegranych spotkań i w dodatku pełnych powinno być zdecydowanie lepiej wykorzystana.
Wcale jednak nie lepiej wypada Bartłomiej Wdowik. 18- letni zawodnik przyszedł z chorzowskiego Ruchu latem i również w jego przypadku próżno szukać goli. Jego jednakże może bronić wiek, ale i fakt, że przyszedł z niższej ligi. Być może jednak niebawem piłkarz wykorzysta szansę, jaką dostaje i może zacznie trafiać do bramki rywali.
Najwięcej można by oczekiwać natomiast od Krzysztofa Janusa. Niedawno jeszcze postać z ekstraklasy, a dziś ktoś kto nie za bardzo jest w stanie wspomóc swoich kolegów. Gra od deski do deski, ale najwidoczniej z wiekiem utracił swojej atuty ofensywne.
Jedynym, który do tej pory zdołał wpisać się na listę strzelców, jest 21-letni Mateusz Czyżycki, jeden z wielu młodych piłkarzy Odry, który choć napastnikiem nie jest, jako pierwszy dał sygnał do ataku. Również i w meczu ostatnim, sparingowym z Polonią Bytom środkowy pomocnik także zdołał wpisać się na listę strzelców, ale by poruszyć cały zespół, trzeba chyba więcej, a trudno też wymagać od takiego zawodnika czegoś, czego nie dają wspomniani Janus czy Skrzypczak.













