W meczu 11. kolejki I ligi drugi w tabeli ŁKS Łódź pokonał Górnika Polkowice 1:0. Zwycięską bramkę strzelił w 76. minucie Marcin Smoliński. Łodzianie mogli wygrać wyżej, lecz rzutu karnego nie wykorzystał Marcin Mięciel.
W pierwszej połowie kibice obu drużyn zdrowo się wynudzili, bo na boisku niewiele się działo. Dopiero w 30. minucie zrobiło się gorąco, kiedy to po zamieszaniu w polu karnym obrońca Górnika wpadł w zawodnika gospodarzy i wydawało się, ze arbiter podyktuje rzut karny. Tak się jednak nie stało, ale ta sytuacja była sygnałem, że emocji będzie coraz więcej. Kilka chwil później Petr Pokorny o mało nie wpakował piłki do własnej bramki, ładnym uderzeniem popisał się również Łabędzki, szczęścia szukał również Gieraga, ale efektu bramkowego nie było.

W drugiej połowie ełkaesiacy atakowali coraz odważniej, polkowiczanie dzielnie się bronili, ale nie ustrzegli się także błędów. W 65. minucie piłka w końcu wpadła do bramki. W pole karne z piłką wpadł Mączyński, który mimo że był faulowany, to zdołał wepchnąć piłkę do siatki. Sędzia jednak gola nie uznał, decydując się na podyktowanie rzutu karnego i wyrzucenie z boiska Petra Pokornego. Do „jedenastki” podszedł Marcin Mięciel, uderzył mocno, lecz golkiper Górnika udaną interwencją zdołał uratować swój zespół przed utratą bramki. Dopiero dziesięć minut później Marcin Smoliński dokonał tego, co nie udało się Mięcielowi. Po podaniu Mączyńskiego były piłkarz Legii posłał piłkę obok interweniującego Szymańskiego i strzelił bramkę dla ŁKS-u. W ostatnich minutach spotkania znakomitą sytuację na podwyższenie wyniku zmarnował Mięciel, jednak to nie zmieniło faktu, że trzy punkty pozostały w Łodzi.
ŁKS po tym zwycięstwie zrównał się punktami z prowadzącym Podbeskidziem Bielsko-Biała. Jednak podopieczni trenera Roberta Kasperczyka już jutro będą mieli okazję uciec rywalom na odległość trzech punktów. Najpierw jednak bielszczanie będą musieli pokonać niezwyciężonego w tym sezonie Piasta Gliwice.











