GieKSa Katowice w batalii ze Stomilem Olsztyn odniosła swoje ósme zwycięstwo w tym sezonie. W znacznym stopniu przyczynił się do tego Grzegorz Goncerz, który dwukrotnie pokonał bramkarza olsztynian. Niemniej dobre zawody przeciwko drużynie z dolnych rejonów ligowej stawki rozegrał również Przemysław Pitry, który nie ukrywa, że za wcześnie jest, aby mówić o awansie do ekstraklasy.
Piłka nożna to – jak wiadomo – gra błędów i gospodarze sobotniej rywalizacji wykorzystali je bezlitośnie w starciu z olsztynianami. Pod wodzą Kazimierza Moskala drużyna ze stolicy Górnego Śląska zdołała dać nadzieję swoim kibicom na to, że awans do T-Mobile Ekstraklasy jest możliwy. W spokojnym tonie w tej kwestii wypowiada się jednak kapitan katowiczan – Przemysław Pitry.

– Nie ma co pompować balona. Ta liga jest taka, że każdy z każdym może wygrać. Dajmy sobie jeszcze troszkę czasu. Tabela jest spłaszczona. My chcemy grać konsekwentnie to, co mamy założone. Na określanie się, co będzie w przyszłości, jest jeszcze za wcześnie – mówił zawodnik GieKSy, Przemysław Pitry.
32-latek, odnosząc się do samego spotkania, przyznał, że Stomil był dla jego drużyny wymagającym przeciwnikiem i sprawił jej wiele problemów. Niemniej do następnego spotkania z GKS-em Tychy zarówno on, jak i jego koledzy będą mogli podejść w pogodnych nastrojach.
Obserwuj autora na Twitterze: @LukaPawlik
– Stomil naprawdę postawił nam wysokie warunki. Rozegrał dobry mecz i był konsekwentny w tym, co robił. Zdobył bramkę i prowadził. Niemniej cieszy fakt, że my w drugiej połowie rozegraliśmy zupełnie inne 45 minut i dzięki temu możemy się cieszyć z trzech punktów – mówił były piłkarz Lecha Poznań.
– Dla mnie bohaterem jest cała drużyna. Dla Grześka te dwa gole to na pewno dodatkowy bodziec do pracy. Miał troszkę przerwy. Jednak strzelił świetnego pierwszego gola, potem dołożył kolejnego. Musimy być cały czas skupieni. Tak powinno to wyglądać, że cała kadra jest potrzebna. Fajnie, że jest tak, że różni piłkarze przyczyniają się do zdobyczy trzech punktów – dodał.
Katowiczanie po rozegraniu piętnastu spotkań w pierwszej lidze mają na swoim koncie 28 punktów, czyli dokładnie tyle samo, ile PGE GKS Bełchatów. O tym, iż liderem rozgrywek są „Brunatni”, decyduje fakt, iż w czwartej kolejce pierwszej ligi podopieczni Kamila Kieresia rozgromili na własnym stadionie czterokrotnego wicemistrza Polski 5:0.
Z Katowic – Łukasz Pawlik/











