Czterech piłkarzy Korony Kielce wypowiedziało się o poniedziałkowym meczu z Jagiellonią Białystok. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zwyciężyli białostoczan 2:0.
Hernani Jose da Rosa: Jestem bardzo szczęśliwy i chciałbym podziękować zawodnikom, sztabowi szkoleniowemu i kibicom. Przed meczem nie myślałem o tym, że to mój ostatni występ w Koronie. Po spotkaniu byłem w lekkim szoku, kibice mi podziękowali, chłopaki porobili sobie trochę żartów. Życzę Koronie powodzenia. Mam nadzieję, że już niedługo spotkamy się na boiskach ekstraklasy. Zawsze przyjemnie było mi grać na tym stadionie.

Daniel Gołębiewski: Zdobyliśmy bardzo cenne trzy punkty. Oczywiście, chciałem strzelić gola, ale będzie to zdecydowanie łatwiejsze, kiedy dostanę dłuższą szansę gry. Dzisiaj trener postawił na Łukasza i jak się okazało, był to bardzo dobry wybór. Cieszy mnie to, bo to chłopak, który potrzebował wejścia smoka. Jest wychowankiem i to wszystko znaczy dla niego naprawdę sporo. Ja jak na razie zareklamowałem bandy, ale przyjdzie czas i na moje gole. Wydawało nam się, że Jagiellonia wyżej postawi poprzeczkę. Na pewno wpływ na postawę przeciwników miało to, że dość szybko udało nam się zdobyć dwa gole i podciąć im skrzydła. Widać po nich, że są tak naprawdę nowym zespołem i nie było tam kogoś, kto wziąłby ciężar gry na siebie.
Łukasz Jamróz: Do pewnego momentu nie spodziewałem się tego, co się wydarzyło, ale bardzo się cieszę, że zadebiutowałem i udało mi się do tego zdobyć dwie bramki. Od pierwszych minut zżerał mnie spory stres, ale po pierwszym golu nerwy odpuściły i było zdecydowanie lepiej. Schodząc z boiska, czułem się naprawdę podekscytowany i zadowolony z tego, czego udało mi się dokonać. Długo czekałem na swoją szansę w Koronie i wreszcie mi się to opłaciło. Bramki dedykuję całemu zespołowi za to, że mnie wspierał i traktował jak swego.
Grzegorz Rasiak: Przyjechaliśmy bez wątpienia po zwycięstwo, ale wyjeżdżamy z niczym. Warunki do gry były dzisiaj identyczne dla obu drużyn. Korona mogła realizować swoją piłkę, prezentowała się bardzo agresywnie i zdecydowanie, potrafiła dłużej utrzymywać się przy piłce, szczególnie w ofensywie. My mieliśmy kilka okazji do zdobycia goli. Być może nie były to sytuacje bardzo klarowne, ale mogliśmy pokusić się o strzelenie bramek. Kontaktowe trafienie z pewnością mogło odmienić losy spotkania. Dążyliśmy do tego w drugiej połowie, ale nie wyszło. Zaczęliśmy ten rok od porażki, jednak szybko trzeba wyciągnąć wnioski, bo za kilka dni gramy kolejne spotkanie.
Dla przypomnienia, Korona Kielce łatwo rozprawiła się z Jagiellonią, wygrywając 2:0 w meczu 18. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Po tym zwycięstwie „Złocisto-Krwiści” zrównali się punktami z Lechem Poznań i Wisłą Kraków.
co wy odwalacie to ja niewiem ale jestem z wami mimo
kilku waszych gorszych meczach... Jaga na zawsze :)