Legia Warszawa powoli się nam odbudowuje. To jej drugie zwycięstwo jako gospodarz z rzędu. To sprawiło, że opuściła ona strefę spadkową, do której od dłuższego czasu była przyspawana (przynajmniej na chwilę). Mecz z Cracovią zakończył się wynikiem 1:0 – jedynego gola w tym meczu zdobył Mileta Rajović, dla którego jest to już czwarte trafienie w PKO Ekstraklasie.
Legia Warszawa ograła Cracovię 1:0. I może nie był to najbardziej porywający mecz podopiecznych Marka Papszuna. Niemniej liczyło się zwycięstwo i to dowieźć się jak najbardziej udało. Bilans samego Papszuna na tę chwilę wynosi po sześciu meczach w roli trenera Legii 2-3-1. W Warszawie w końcu pojawia się „światełko”, dające nadzieję na to, że będzie lepiej. Lepiej w zasadzie jest już – czekamy na dalszy rozwój sytuacji.
Czy Legia Warszawa faktycznie wraca „do żywych”?
Tak jak wspomnieliśmy we wstępie, Legia Warszawa pod wodzą Marka Papszuna wygrała dwukrotnie, zremisowała trzy razy i raz przegrała. Ale przede wszystkim, już pomijając czyste liczby, z meczu na mecz wygląda po prostu lepiej. Zaczęła rundę od fatalnej porażki z Koroną Kielce, potem zremisowała ze słabą Arką, ale w kolejnych meczach serio widać było już znaczącą poprawę.
– Dzisiaj jesteśmy daleko dalej od naszych początków – Marek Papszun na konferencji po meczu Legia-Cracovia.
Oglądając mecze, generalnie trudno się nie zgodzić. Legia Warszawa ogólnie nie gra wybitnie, ale solidnie i co najważniejsze, punktuje. Już w tej chwili można to powiedzieć – przynajmniej krótkofalowo (zobaczymy, jak będzie dalej) wpływ byłego szkoleniowca Rakowa Częstochowa na Warszawiaków jest widoczny. Legia Warszawa w końcu wygląda jak drużyna. Grupa ludzi, która się ze sobą po prostu dogaduje na boisku. Wciąż jest fakt faktem dużo do poprawy, jednak poważnie zaczyna wyglądać to dobrze. Dużo pozycji można by poprawić. Legia faktycznie wraca „do żywych”, a mecz z Cracovią był dobrym pokazem ich możliwości, a także realnych celów na najbliższy czas. Liczy się wygrywanie, bez liczenia się ze stylem czy rozmiarem – nawet po linii najmniejszego oporu. To nie jest w tej chwili zespół gotowy na walkę o mistrza. Niemniej wciąż dysponuje dobrymi podstawami. Potencjał na coś więcej jest. Tym bardziej, że teraz wszystko wydaje się iść w odpowiednim kierunku.











