Jednym z rywali warszawskiej Legii w fazie grupowej będzie Hapoel Tel-Awiw. Pomocnik tego zespołu, Bevan Fransman, nie szczędzi pochwał podopiecznym Macieja Skorży.
Bevan Fransman jest pod wrażeniem gry legionistów w eliminacjach Ligi Europy. Defensor Hapoelu przyznał jednak, że nie poznał jeszcze mocnych i słabych stron stołecznego zespołu, ale twierdzi, że do 29 września zdąży nadrobić zaległości.
– Cieszę się, że trafiliśmy do tak interesującej grupy. Zmierzymy się w niej z europejskim gigantem – PSV Eindhoven – oraz uznanymi markami, jakimi na Starym Kontynencie są Legia i Rapid Bukareszt.
Muszę przyznać, że rezultaty legionistów w fazie eliminacyjnej zrobiły na nas olbrzymie wrażenie. Szczególnie wygrana w Moskwie ma swoją wymowę. Nie ma wielu drużyn, które potrafiłyby na Łużnikach odrobić dwubramkową stratę i wygrać całe spotkanie. To wielki sukces polskiego zespołu.
Na razie nie mieliśmy okazji, aby dokładniej przyjrzeć się grze naszych grupowych rywali. Widziałem fragmenty meczów Legii w internecie, ale nie poświęciłem temu zbyt wiele czasu. Nasze drużyny zagrają ze sobą za miesiąc. Do tego czasu zdążymy poznać mocne i słabe strony warszawskiego zespołu.
Myślę, że nie możemy narzekać na terminarz, tym bardziej że nie my go układaliśmy i w tej kwestii niewiele zależało od nas. Pierwsze spotkanie zagramy przed własną publicznością, a w drugiej kolejce przyjedziemy do Warszawy. W każdym spotkaniu zagramy o zwycięstwo i podobny cel stawiamy sobie 29 września.
Legia rozpocznie zmagania w Lidze Europy od spotkania z PSV. Z Hapoelem zmierzy się 29 września i 15 grudnia.










