Za nami 16. kolejka Bundesligi, tak więc po raz kolejny wybraliśmy piłkarza, który zachwycił nas w minionym tygodniu najbardziej. Tym razem tytułem piłkarza kolejki uhonorowaliśmy zawodnika 1. FC Kaiserslautern, Olcaya Sahana.
Turecki pomocnik był najlepszym piłkarzem meczu w Dortmundzie, gdzie jego drużynę gościła tamtejsza Borussia. W 27. minucie mistrz Niemiec, za sprawą Shinjiego Kagawy, wyszedł na prowadzenie i miał znaczą przewagę. Wydawało się, że kolejne gole dla gospodarzy są zaledwie kwestią czasu, gdy poważny błąd w obronie popełnił nasz Łukasz Piszczek. Polak nie popisał się przy wybiciu piłki głową i zamiast przed siebie, posłał ją wysoko do góry. Do futbolówki dopadł Sahan i, niewiele myśląc, uderzył ją z woleja, a ta jak zaczarowana wpadła w samo okienko bramki Romana Weidenfellera. Ta bramka zapewniła skazywanym na pożarcie gościom jeden cenny punkt i pozwoliła na nieco więcej optymizmu przed ostatnim meczem rundy – już za tydzień „Czerwone Diabły” podejmą na własnym stadionie zespół Hannoveru 96.

Sahan nie tylko zdobył ważną bramkę, ale w ogóle był w tym spotkaniu wiodącą postacią swojego zespołu. Zupełnie nie przypominał pomocnika z ostatnich tygodni – niemrawego, niedokładnego i nieco ślamazarnego. Tym razem grał odważnie, nie bał się pojedynków ze sławniejszymi przeciwnikami, kierował grą całej drużyny. Zagrał, bez dwóch zdań, swój najlepszy mecz w tym sezonie, strzelając przy okazji gola mistrzowi Niemiec na jego stadionie, pozbawiając go tym samym dwóch, jakże cennych punktów.
Pomocnik wywodzi się z rodziny tureckich imigrantów, urodził się 26 maja 1987 roku w Dusseldorfie i jest wychowankiem tamtejszej Fortuny. Długo jednak miejsca w niej nie zagrzał – w wieku siedemnastu lat przeszedł do Borussii Moenchengladbach, która słynęła ze świetnie działającej sieci skautów. Sahan reprezentował drużyny młodzieżowe „Źrebaków” przez trzy lata, jednak według trenerów nie spełniał pokładanych w nim nadziei, więc bez żalu pozbyto się go z klubu. W 2008 roku na zasadzie wolnego transferu trafił on do MSV Duisburg, gdzie po kilku miesiącach stał się piłkarzem pierwszego zespołu i zadebiutował na zapleczu Bundesligi. W zeszłym sezonie należał już do wiodących postaci popularnych „Zebr” i w 34 spotkaniach strzelił siedem goli, zaliczając przy okazji tyle samo asyst. Gdy stało się jasne, że MSV nie awansuje do wyższej klasy rozgrywek, Sahan zdecydował się opuścić klub. Zwłaszcza, że zgłosił się do niego nie byle kto – 1. FC Kaiserslautern, klub z piękną historią i siódmy zespół poprzedniego sezonu.
W lipcu został piłkarzem „Czerwonych Diabłów”, a że wygasł jego kontrakt z poprzednim klubem, Kaiserslautern nie musiało płacić za niego nawet jednego eurocenta. I trzeba przyznać, że był to całkiem niezły ruch działaczy – od początku sezonu Sahan jest podstawowym zawodnikiem swojego zespołu, opuścił w bieżących rozgrywkach zaledwie cztery spotkania. W tym tygodniu strzelił pierwszą bramkę dla nowego klubu, dzięki czemu przekonał do siebie fanów. Jeśli Sahan utrzyma tak wysoką dyspozycję, o co na pewno nie będzie łatwo, to śmiało jego transfer będzie można go nazwać jednym z najlepszych obecnego sezonu.