Już w czwartkowy wieczór odbędzie się niezwykle prestiżowe spotkanie dla polskiego klubu z Poznania. Miejscowy Lech podejmie przyjezdnych z niebieskiej części Manchesteru, którzy pokonali go w pierwszym meczu na City of Manchester Stadium. Co od tamtej pory się zmieniło? Czy podopieczni świeżo zatrudnionego Jose Marii Bakero zgarną trzy punkty? Rzecz ciekawa, na sto procent nawet jeszcze nie wiadomo, czy starcie to się odbędzie.
No właśnie, a wszystko przez feralne zamieszki kibiców, do których doszło podczas spotkania Lecha z Wisłą na Stadionie Miejskim w Poznaniu. Przez agresywne zachowanie kibiców, pomiędzy którymi o mało nie doszło do poważnego starcia, mecz stanął pod znakiem zapytania. Nic jest nie przesądzone, lecz wątpliwość została zasiana. Otóż poznańska policja wydała negatywną opinię na temat sytuacji na stadionie. Zwróciła ona uwagę na dość ryzykowne rozmieszczenie kibiców, brak poprawnego oznaczenia dróg ewakuacji i tym podobne sprawy. O tym, czy mecz się odbędzie, ostatecznie zdecyduje jednak Urząd Miejski w Poznaniu.

Warto jednak się skoncentrować na futbolowym aspekcie zbliżającego się widowiska. Do stolicy Wielkopolski w końcu przyjadą piłkarze rozpoznawani na całym świecie. Zabraknie jednak lidera drużyny. Argentyńczyka, który zresztą ostatnio znalazł się w ogniu krytyki. Tevez, bo o nim mowa, doznał niedawno kontuzji. Za jej sprawą dostał pozwolenie na wyjazd do swojej ojczyzny, gdzie ma spokojnie wrócić do optymalnej formy sprawnościowej. Wielu zadaje sobie pytanie, czy to nie podróż nieco wymuszona. Brytyjskie gazety donoszą, że to po prostu wina tęsknoty za drużyną, a podają również wypowiedzi ponoć niezadowolonych z tego „Citizens”. Wiadomo jednak, że warto traktować te wieści z przymrużeniem oka. Trzeba przyznać, że takie doniesienia mogą siać zamęt. W szatni Manchesteru nie może być zbyt ciekawie. W końcu podopieczni Manciniego przegrali ostatnie dwa mecze ligowe. O ile porażka z Arsenalem 0:3 mogła być dla nich z wielkim bólem do przełknięcia, tak uznanie wyższości Wolverhampton na pewno nie. Sytuacji nie ułatwia im też wszechobecne domniemywanie o konfliktach wewnątrz drużyny.
Wiadomo, że w Poznaniu na murawę nie wybiegnie Tevez. Skorzystać na jego absencji może Mario Balotelli, który właściwie od początku sezonu boryka się z urazami. Teraz wygląda na to, że problemy wreszcie go opuściły, a Mancini będzie od niego wymagał maksymalnych wysiłków. Zresztą duże pieniądze, jakie zostały na Włocha wydane, z pewnością tworzą swego rodzaju presję. Co mówi „Balo”? – Chcę być najlepszym piłkarzem na świecie. Czy zdobędzie on bramkę w meczu z Lechem? Ma na to szansę, zwłaszcza że będzie mu partnerował zapewne Adebayor, który w Manchesterze zdobył hat-tricka.












