GKS Bogdanka wygrał 2:1 z GieKSą. Bramki dla Bogdanki strzelali Kamil Oziemczuk i Tomasz Midzierski, a gola dla gości zdobył Deniss Rakels. Są to pierwsze punkty drużyny z Łęcznej w tym sezonie.
Mecz zaczęli katowiczanie, ale po trzech minutach z pierwszego gola cieszyli się piłkarze GKS-u Bogdanka. Wtedy to po niskiej wrzutce świetnym wolejem popisał się Kamil Oziemczuk. Bez szans w tej sytuacji był Witold Sabela i podopieczni Piotra Rzepki prowadzili już 1:0. Na koniec pierwszego kwadransa przepiękną interwencją popisał się bramkarz Bogdanki, Sergiusz Prusak. Golkiper gospodarzy wybronił strzał głową Pitrego w pięknym stylu i uratował swoją drużynę przed stratą bramki. 15 minut później groźnie było pod bramką drugiego z bramkarzy, Witolda Sabeli. Golkiper GieKSy nie popisał się piękną interwencją, ale miał duże szczęście, gdyż piłka przeleciała tuż obok słupka po groźnej centrze Nikitovicia.

W 35. minucie spotkania Sabela dostał już szansę na popisanie się dobrą interwencją, kiedy to w sytuacji sam na sam znalazł się Maciej Ropiejko. Napastnik z Łęcznej był w dobrej sytuacji, ale nie potrafił jej wykorzystać, przegrywając pojedynek z Witoldem Sabelą. Po minucie Michał Gamla oddał bardzo dziwny strzał, który trafił w poprzeczkę, a po chwili dobitkę Ropiejki wybronił Sabela. Ciekawie było jeszcze przed przerwą, kiedy Toshikazu Irie z bardzo bliskiej odległości oddał bardzo nieudany strzał na bramkę Sabeli.
Po przerwie musieliśmy poczekać siedem minut na ciekawą sytuację: w 52. minucie świetne dośrodkowanie od Gamli otrzymał Oziemczuk, ale napastnik GKS-u Bogdanka nie potrafił wykorzystać sytuacji sam na sam. Na koniec pierwszego kwadransa okazję na wyrównanie mieli piłkarze GieKSy. Wtedy to Denissowi Rakelsowi zabrakło kilku centymetrów, aby wbić piłkę do bramki. Po chwili groźnie było po drugiej stronie boiska, kiedy dobrą akcję przeprowadzili gospodarze, ale na koniec wszystko zepsuł Maciej Ropiejko.
W końcu w 76. minucie spotkania oglądaliśmy drugiego gola. Była to bramka podwyższająca prowadzenie GKS-u Bogdanka. Po faulu, po którym czerwoną kartkę otrzymał Marcin Pietroń, do piłki podszedł Velijko Nikitović. Serbski pomocnik świetnie wrzucił piłkę w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Tomasz Midzierski, który strzałem głową podwyższył prowadzenie gospodarzy.
GieKSa Katowice starała się z całych sił, aby strzelić gola kontaktowego i ta sztuka udała się w końcu pięć minut przed zakończeniem meczu. Ładnym strzałem popisał się Deniss Rakels, który wolejem nie dał żadnych szans Serguszowi Prusakowi. Dzięki tej bramce w Łęcznej mieliśmy wiele emocji do ostatniego gwizdka. Ten zabrzmiał jednak, gdy na tablicy wyników było 2:1 dla gospodarzy. Mecz zakończył się właśnie takim wynikiem. Kibice z Łęcznej mogą świętować zdobycie pierwszych punktów w tym sezonie.











