Athletic Bilbao pokonał 2:0 Real Valladolid. Przez prawie 70 minut fani w Bilbao oglądali wyrównane widowisko. Dopiero bramka Aritza Aduriza zdobyta w 69. minucie dodała skrzydeł gospodarzom, którzy od tego momentu grali zdecydowanie lepiej. Rezultat ustalił w 75. minucie Markel Susaeta.
W niedzielne popołudnie na murawę stadionu w stolicy Kraju Basków wybiegły dwie drużyny w skrajnie różnych nastrojach. Zajmujący ostatnie miejsce w tabeli gospodarze potrzebowali pierwszych ligowych punktów jak powietrza. Wiedzieli jednak, że nie będzie o nie łatwo – w ich składzie zabrakło sprzedanego do Bayernu Javiego Martineza, kontuzjowanego Fernanda Llorente i skonfliktowanego z trenerem Fernanda Amorebiety. Goście nic nie musieli, ale bez wątpienia mogli dużo. Po komplecie oczek wywalczonym w pierwszych dwóch starciach podchodzili do spotkania pewni siebie i świadomi celu.

Mecz na baskijskim San Mames rozpoczęli gospodarze. Już w 1. minucie rajd Aduriza przerwał Rueda. Wysoki pressing Valladolidu uniemożliwiał „Lwom” zdecydowane wyjście do przodu. 4. minuta przyniosła krótką centrę Oscara de Marcosa, z którą poradził sobie obrońca beniaminka. Czujni w obronie goście doczekali się błędu ze strony podopiecznych Marcela Bielsy – po starcie piłki Athleticu bliski wyprowadzenia groźnej kontry był Ebert, ale moment jego zawahania sprawił, że akcja spaliła na panewce. Przed jeszcze lepszą szansą stanął w 11. minucie Oscar, którego główka została w ostatniej chwili wybita przez Andera Iturraspe. W pierwszym kwadransie spotkania piłkarze „Los Leones” mieli przewagę, ale ich ataki nie stwarzały takiego zagrożenia jak kontry Realu Valladolid. Gracze Bilbao próbowali zaskoczyć golkipera rywali strzałami głową – w 18. minucie w ten sposób nieczysto trafił w piłkę Markel Susaeta. W 26. minucie postraszyli za to zawodnicy prowadzeni przez Djukicia, lecz Inigo Perez w wyścigu do futbolówki okazał się szybszy od Eberta.
Przewaga Athleticu w posiadaniu piłki (60% czasu gry) nie przekładała się na okazje pod bramką Jaime. W pierwszej połowie w obu drużynach o wiele lepiej od kolegów z ataku prezentowali się defensorzy. Najpierw dobrą interwencją wykazał się Carlos Gurpegi, a następnie oszukać się nie dał Rukavina. Pojedynek był dosyć wyrównany, ekipy nie pozwalały sobie na poważniejsze pomyłki i wydawało się, że przechylić szalę na korzyść którejś ze stron mogła tylko akcja indywidualna. Dziesięć minut przed przerwą dobrze prawą stroną zaatakował Inigo Perez i zdecydował się na dośrodkowanie, które przedłużył Rueda, obrońca Valladolidu – Aritz Aduriz nie zdołał jednak oddać strzału. 120 sekund później w słupek trafił Susaeta. W końcówce pierwszych 45 minut zespół z Bilbao wyraźnie przyspieszył, pragnąc objąć prowadzenie jeszcze przez ostatnim gwizdkiem sędziego. Nie udało się.











