Na zakończenie 16. kolejki Bundesligi Hannover 96 wygrał na własnym boisku z Bayerem Leverkusen 3:2. Był to setny mecz w charakterze szkoleniowca Hannoveru dla Mirko Slomki. Koncert dał dzisiaj Szabolcs Huszti, który wywalczył, a następnie wykorzystał dwa rzuty karne. W końcówce na placu gry pojawił się też Artur Sobiech.
Hannover miał piorunujący początek sezonu. Wydawało się, że podopieczni Slomki w tym roku powalczą nie tylko o LE, ale także o przeznaczoną dla elity Champions League. Gra na kilku frontach szybko zweryfikowała jednak priorytety. Hannover skupił się na dobrych występach w Europie, a krajowe podwórko zeszło na dalszy plan. Teraz trzeba gonić czołówkę, do której należy Bayer Leverkusen. „Aptekarze” spisują się świetnie. Od czterech spotkań nie zaznali innego smaku niż smak zwycięstwa, a w lidze zajmują drugą lokatę, mając na swoim koncie o trzy oczka więcej od następnych w kolejce. Hannover czekała naprawdę trudna przeprawa, zwłaszcza że Bayer nie jest drużyną, z którą lubi on grać. Nie pokonał go u siebie od 2009 roku.

Już na samym początku Bayer Leverkusen potwierdził tę czarną dla Hannoveru serię. Minęły zaledwie trzy minuty, a na tablicy wyników widniało 0:1. Świetnie na lewą stronę do Bendera zagrał Schürrle, ten, będąc w trudnej sytuacji, nie zdecydował się na strzał z ostrego kąta, tylko wycofał do Castro, który umieścił futbolówkę w pustej bramce, bo Zieler niepotrzebnie ruszył w stronę Bendera, zostawiając za sobą pustą przestrzeń.
Na pewno strata bramki pokrzyżowała plany gospodarzom, ale ich reakcja była naprawdę kiepska, bo przez dobry kwadrans oddali pole do popisu rywalom. To Bayer kontrolował przebieg spotkania, rozgrywał piłkę, zawodnicy Slomki skupili się na defensywie. Ale w końcu przyszła 20. minuta. Błąd na skraju własnego pola karnego popełnił Rolfes, który będąc pod presją, chciał wybić piłkę, tylko że nabił rywala. Futbolówkę przejął Huszti i został podcięty przez interweniującego Friedricha. Tobias Welz nie miał wątpliwości i wskazał na wapno. Węgier sam podszedł do „jedenastki” i pewnie uderzył w prawy dolny róg. To pierwsze trafienie Husztiego od niespełna dwóch miesięcy.
Do końca pierwszej połowy inicjatywa należała do Bayeru Leverkusen. Goście starali się ponownie wyjść na prowadzenie, lecz Hannover dobrze się ustawiał, defensywa była szczelna i do przerwy więcej bramek nie padło.
Drugie 45 minut z impetem rozpoczęli goście. Szybkie dwie sytuacje Castro i Kiesslinga nie przyniosły spodziewanego efektu. Za to po akcji Schlaudraffa stadion oszalał. Skrzydłowy Hannoveru prowadził piłkę na prawej stronie i nie zbliżył się nawet na wysokość pola karnego, tylko zdecydował na dośrodkowanie w pole karne. Piłka pięknym rogalem dotarła wprost na nos Dioufa, między dwóch środkowych obrońców, a Senegalczyk dopełnił tylko formalności. Dogranie Schlaudraffa to majstersztyk.









