Antoni Piechniczek uważa że Jagiellonia Białystok ma spore szanse na awans do drugiej rundy eliminacji Ligi Europejskiej. Według byłego trenera reprezentacji Polski, najważniejszy będzie pierwszy mecz w Białymstoku.
Uważa Pan, że Jagiellonia bez problemu awansuje do następnej rundy eliminacyjnej?
Liczę na to, że wszystko skończy się dla naszej drużyny dobrze. Oczywiście, jest ryzyko, że Jagiellonia to spotkanie przegra, ale powtarzam, bądźmy dobrej myśli. Najgorsze jest to, że piłkarze trenera Probierza nie są w rytmie meczowym, w przeciwieństwie do rywala. Mam jednak nadzieję, że trener Probierz, którego darzę sporym szacunkiem, tak przygotuje swój zespół, że tego braku ogrania nie będzie widać.
Irtysz Pawłodar powinien spędzać sen z powiek piłkarzom i kibicom „Jagi”? Trzeba się bać kompromitacji?

To są europejskie puchary i wszystko może się zdarzyć. Jagiellonia nie jest zespołem ogranym w rozgrywkach pucharowych. Zeszłoroczna potyczka z Arisem to było takie przetarcie. Probierz i jego zespół frycowe już zapłacili i mam nadzieję, że teraz ich przygoda z Ligą Europejską potrwa znacznie dłużej.
Pierwszy mecz zostanie rozegrany w Białymstoku. To atut? Czy może lepiej byłoby zagrać na własnym boisku spotkanie rewanżowe?
To może być atut pod warunkiem, że „Jaga” wygra różnicą dwóch, trzech bramek. Oprócz tego szalenie ważne jest, aby na własnym boisku nie stracić bramki. Jeżeli te dwa warunki zostaną spełnione, to wydaje mi się, że kwestia awansu będzie przesądzona. Korzystny wynik w Białymstoku to klucz do tego, by w daleką podróż do Kazachstanu udać się bez nerwów.











