W piłce wszystko może zmienić się w bardzo krótkim czasie. Z bohatera piłkarz może stać się zerem i odwrotnie. Ostatnie kilkanaście miesięcy w wykonaniu Kamila Piątkowskiego to jak jazda rollercoasterem. Wszystko dzieje się niesamowicie szybko, ale on to dźwiga i dotrzymuje kroku tym zmianom. Dziś, w wieku 20 lat, zadebiutował w dorosłej kadrze Polski, a jeszcze niedawno nie łapał się w Zagłębiu Lubin. Piękna historia, piękna droga, a najlepsze jest to, że Piątkowski znajduje się na jej samym początku. A jak „Piona” zaprezentował się w debiutanckim meczu reprezentacji? Możemy być zadowoleni i myśleć o nim w kontekście przyszłości, czy jednak to jeszcze nie to?
Blok defensywny Polaków dobrze wypadł w starciu z Andorą. W trakcie meczu był trochę przemeblowany i składał się z Glika, Bereszyńskiego, Rybusa Dawidowicza czy właśnie Piątkowskiego.
RB Salzburg dodał skrzydeł
Kolejka chętnych od dłuższego czasu ustawiała się do kupna Piątkowskiego. Pojawiały się nazwy wielkich firm włoskich czy niemieckich. Ostatecznie 20-latek z Jasła trafił do austriackiego RB Salzburg. Od tego czasu wszystko nabrało szybkości. Wcześniej był powoływany do młodzieżowej reprezentacji kraju. Dopiero dorosła kadra to prawdziwe spełnienie marzeń, i Piątkowski dostąpił tego zaszczytu. Stał się też drugim zawodnikiem Rakowa, który grając w barwach częstochowskiego klubu, zadebiutował w seniorskiej reprezentacji. Pierwszym był Paweł Skrzypek, notabene też obrońca, który zgromadził dziesięć występów. Czy Piątkowski przebije ten wynik? Jeśli podejdzie do wszystkiego z chłodną głową, to szanse są spore.
W wywiadzie dla „Łączy nas piłka” przyznał, że to, co się dzieje wokół niego, jest jak piękny sen, ale podkreśla, że dużo dał od siebie, aby być w miejscu, w którym jest teraz.
– Historia niczym z bajki. Dla mnie to piękna sprawa. W Zagłębiu Lubin nie dostałem swojej szansy, grałem jedynie w rezerwach, więc zmieniłem klub. Po transferze do Rakowa wykorzystałem nowe możliwości w stu procentach. Dużo od siebie wymagałem – trenowałem indywidualnie, pracowałem z psychologiem, stosowałem dobrane odpowiednio diety. Wszystko złożyło się na to, w jakim miejscu się znalazłem. To dla mnie ogromny bodziec do dalszej pracy. Widzę, że to, co robię, ma sens i przynosi efekty. Jestem coraz lepszym zawodnikiem, ale także człowiekiem.
Jego historia zachwyca, ale i sprawia, że łza kręci się w oku. Wiele przeszedł, wiele przed nim. „Piona” pokazuje, że wszystko można wypracować i osiągnąć. , nie można się poddawać, ponieważ potem momenty takie jak dziś wynagradzają wszystko. Mówiąc zupełnie szczerze i biorąc pod uwagę niesamowite tempo rozwoju, które narzucił sobie Piątkowski, strach pomyśleć, ile jeszcze przed nim. Wielu w jego wieku przepadło z różnych przyczyn. Kamilowi raczej to nie grozi. Pomimo całej otoczki wokół jego osoby w ostatnim czasie jest dalej tym samym chłopakiem, który tęsknił za rodziną, będąc w Akademii Zagłębia Lubin, daleko od domu. Tylko umiejętności poszły w górę.











