W I lidze chyba nikt nie chce awansować. A na pewno nie Piast. Gliwiczanie w dzisiejszym spotkaniu nie sprostali ekipie Ruchu Radzionków.
Mecz zaczął się niezwykle obiecująco dla gospodarzy. Gliwiczanie zerwali się niczym wichura, lecz w polu karnym nie bardzo wiedzieli, w którą stronę powinna ona wiać. Efekt był taki, że po 25 minutach wynik wciąż brzmiał 0:0, choć piłka często krążyła w okolicach pola karnego Ruchu. Potem radzionkowianie przeprowadzili pierwszą groźną akcję. Sędzia podyktował rzut wolny w odległości około 25 metrów od bramki. Do piłki podszedł Krzysztof Danielewicz i ku zaskoczeniu fanów z Gliwic skierował ją do siatki.

Piast chciał błyskawicznie odpowiedzieć na bramkę Danielewicza i o mały, dosłownie malusieńki włos mu się to nie udało. Ruben Jurado strzelał z ostrego kąta, piłka odbiła się najpierw od jednego słupka, potem od drugiego i wyszła w pole. Czy to można jeszcze nazwać pechem?
W drugiej połowie spotkania piłkarze Piasta atakowali z uporem maniaka. Wszelkie próby kończyły się jednak na niczym, bo rywale nie mieli problemu z odczytaniem intencji zawodników. Szczególnie aktywny był Ruben Jurado, który dwa razy strzałami spoza „szesnastki” mocno przestraszył radzionkowian. Podopieczni trenera Skowronka czyhali jedynie na kontry, a okazja ku nim w końcu się nadarzyła. Bohaterem spotkania mógł zostać Łukasz Tumicz. Jego potężne uderzenie z 20 metrów mogło rozstrzygnąć losy tego meczu, jednak pomocnik Ruchu pomylił się może o centymetr. Piłka trafiła w słupek.
W końcówce spotkania Piast miał jeszcze dwie wyborne sytuacje. W pierwszej minimalnie pomylił się Radzio, który popisał się ładnym strzałem zza pola karnego. Z kolei Ruben Jurado w pozornie prostej sytuacji nie trafił w bramkę. Gliwiczanie nie wykorzystali wyśmienitej sytuacji, by przybliżyć się do awansu.











