Po uniknięciu spadku w zeszłym sezonie w obecnym gliwicki Piast radzi sobie nad wyraz dobrze, grając przyjemną dla oka piłkę. Czy ten klub może włączyć się do walki o europejskie puchary i jak za czasów trenera Latala znów stać się rewelacją ligi?
Po raz pierwszy w historii ekstraklasa zawitała do Gliwic w 2008 roku. Piast awansował z trzeciego miejsca w drugiej lidze i przypomnijmy, że były to czasy, kiedy Robert Lewandowski zostawał królem strzelców tych rozgrywek. „Piastunki” nie zabawiły w najwyższej klasie długo, bo w 2010 roku przyszedł spadek. Na degradację złożyło się wiele rzeczy: konieczność gry na obcym obiekcie, zła atmosfera w klubie czy nietrafione transfery.
Na łamach Sport.pl wicepreses klubu, Zbigniew Koźminski, mówił wtedy tak: – Nasza drużyna została źle skomponowana. Były trener i menedżer mieli złą koncepcję składu – nasze transfery okazały się nieudane. Zarząd też jest wśród winowajców, choć my zrobiliśmy wszystko, żeby w klubie było dobrze.
Karencja nie trwała wiecznie, do elity zawodnicy ze Śląska wrócili w 2012 roku i z różnym skutkiem grają w niej do dziś. Czy obecne rozgrywki mogą należeć do zawodników z ulicy Okrzei 20?
Raz gorzej, raz lepiej – czas na stabilizację
Piast to swojego rodzaju fenomen w naszej lidze. Drużyna z Gliwic beznadziejne sezony przeplata tymi rewelacyjnymi, jednego razu prezentując się fatalnie, innego świetnie, a w słowniku języka polskiego pod hasłem „brak stabilności formy” powinna widnieć nazwa właśnie tego klubu.
Obecne rozgrywki są jednymi z tych, w których gliwiczanie udowadniają, że jak chcą, to potrafią. Osiem zwycięstw, pięć remisów i cztery porażki, w tabeli wysokie czwarte miejsce. Dużo. Pytanie tylko, czy zawodnicy ze Śląska utrzymają tak wysoką formę i zdołają do końca walczyć o europejskie puchary.
Statystyki Piasta nie są w tym sezonie rewelacyjne, ale nie jest źle. 1,63 punktu na mecz, 21 strzelonych bramek, pięć spotkań bez straty gola… brakuje regularności. Zwycięstwa w dobrym stylu przeplatają koszmarnymi meczami jak choćby przegrana ze Śląskiem 1:4. Do rozegrania zostało jeszcze wiele spotkań, a obecnie strata do lidera wynosi osiem punktów, do trzeciego miejsca już tylko dwa.
Waldemar Fornalik: czy trener potwierdzi swoje umiejętności?
Waldemar Fornalik to trener kojarzony przez wszystkich ze Śląskiem. To tam czuje się najlepiej i tam lubi pracować. Swój człowiek. Synonim Ruchu Chorzów dzięki sukcesom, jakie osiągał, prowadząc tę drużynę. Ale czy to szkoleniowiec dobry dla innego klubu?
Z Górnego Śląska Fornalik wyjeżdżał kilkukrotnie. Prowadził Widzew Łódź, drużynę Młodej Ekstraklasy w Bełchatowie czy Polonię Warszawa. Nigdzie jednak nie osiągnął wyników podobnych do tych z ulicy Cichej, gdzie zdobywał wicemistrzostwo Polski.
Chorzów to specyficzne miejsce na piłkarskiej mapie naszego kraju, a były selekcjoner nie miewał tam lekkiej, łatwej i przyjemnej pracy. Potrafił jednak wykrzesać z kadry, którą dysponował, maksymalne umiejętności i spoił ten zespół charakterologicznie.










