Piast Gliwice wygrał na własnym boisku z Kolejarzem Stróże 2:0. Obie bramki padły po przerwie, a ich strzelcami byli Ruben Jurado oraz Wojciech Kędziora. Dzięki tej wygranej gospodarze znacznie przybliżyli się do awansu do TME.
Spotkanie w Gliwicach zapowiadane było jako hit kolejki. Mierzyły się bowiem drużyny aspirujące do gry o awans. Pierwsza część gry była jednak rozczarowująco słaba. Nikt specjalnie nie kwapił się do ataku. Stroną przeważającą byli gospodarze, ale nie stwarzali sobie groźnych sytuacji pod bramką Dominika Sobańskiego.

Dopiero po pół godzinie gry bliski trafienia był Ciman. Jego strzał z dystansu przeleciał jednak minimalnie obok słupka. Sześć minut później fani zgromadzeni na nowym obiekcie w Gliwicach po raz kolejny mogli złapać się za głowy. Tym razem strzelał Jurado, ale – podobnie jak wcześniej – uderzenie nie trafiło w światło bramki.
W końcówce pierwszej połowy swoją obecność chcieli jeszcze zaznaczyć goście. Na indywidualną akcję zdecydował się Maciej Kowalczyk. Napastnik Kolejarza Stróże podciągnął kilka metrów z piłką przy nodze i oddał strzał sprzed pola karnego. Uderzał jednak zbyt lekko, przez co Szmatuła nie miał większych problemów ze skuteczną interwencją.
Przed gwizdkiem oznajmiającym przerwę bramkę mogli zdobyć gospodarze. Z prawej strony w pole karne dogrywał Ciman. Z dośrodkowania wyszedł jednak strzał, a Sobański nie bez problemów sparował futbolówkę na rzut rożny.
Drugą połowę od bardziej zdecydowanych ataków rozpoczęli gospodarze. Chwilę po wznowieniu gry wspaniały strzał z około 20 metrów oddał Ruben Jurado. W ostatniej chwili interweniował jednak Sobański, chroniąc swój zespół przed utratą bramki.
Dwie minuty później golkiper gości znów musiał wznieść się na wyżyny sowich umiejętności. Tym razem zmuszony był interweniować po uderzeniu z rzutu wolnego Tomasza Podgórskiego.

Trener Brosz prawdopodobnie w ostrych słowach powiedział piłkarzom, co myśli o ich grze, ponieważ po przerwie grali z większą ambicją, determinacją. Przez długi czas goście niemalże nie schodzili z własnej połowy.











