W przedostatnim meczu 10. kolejki I ligi Termalica Bruk-Bet Nieciecza pewnie pokonała ŁKS Łódź 3:1. Było to szóste z rzędu zwycięstwo niecieczan. Wywindowało to ich na trzecią lokatę w tabeli. ŁKS natomiast czeka trudna walka o utrzymanie się na zapleczu ekstraklasy.
Zdecydowanym faworytem tego pojedynku byli gospodarze. Potwierdziły to pierwsze minuty spotkania, w których piłkarze Termaliki od razu przeszli do konkretów. Już w 3. minucie dobrą sytuację miał Drozdowicz. Po otrzymaniu dośrodkowania z lewego skrzydła napastnik próbował oddać strzał, ale jego próba była zbyt słaba. Po kolejnych trzech minutach dobrze w bramce zachował się Wyparło, zatrzymując uderzenie Pawłowskiego z linii pola karnego. Jeszcze lepszą okazję niecieczanie mieli dwie minuty później. Piotrowski dokładnie wrzucił na głowę Nalepy, kibicie widzieli już piłkę w bramce, ale w ostatniej chwili jeden z łodzian wybił futbolówkę z linii bramkowej. Jednak w 10. minucie obrońcy ŁKS-u nie zdołali zapobiec utracie gola. Po rzucie rożnym stojący na krótkim słupku Piotrowski przedłużył piłkę, a tuż przed bramką głowę dołożył Drozdowicz i wpakował futbolówkę do siatki. Termalica wyszła na prowadzenie i wyglądała tak, jakby strzelenie kolejnych bramek było tylko kwestią czasu.

W 19. minucie dobrze spisujący się w tym spotkaniu Piotrowski przeprowadził rajd lewym skrzydłem, ale skutecznie interweniował Gieraga, wybijając piłkę na rzut rożny. Pierwszą groźniejszą okazję łodzianie stworzyli dopiero po 22 minutach gry. Zza pola karnego uderzał Paweł Kaczmarek, ale to uderzenie nie mogło zagrozić bramce strzeżonej przez Nowaka. Kolejną sytuację goście stworzyli po dwóch minutach. W polu karnym dobrze zastawił się Kubicki, zdołał oddać strzał, ale jego uderzenie ofiarnie zablokował Pleva. Termalica odpowiedziała akcją w 29. minucie. Lipiecki prostopadłym podaniem uruchomił Pawłowskiego, a ten wyszedł na czystą pozycję. Bieg młodego napastnika przerwał jednak arbiter, ponieważ był na minimalnym spalonym.
Po początkowej, przygniatającej przewadze gospodarzy „ełkaesiacy” zdołali się otrząsnąć. W 33. minucie Sasin rozpoczął bardzo groźną akcję ŁKS-u. Wymianę podań w środku pola potężnym strzałem zakończył Kaczmarek, ale jego próbę efektownie obronił Nowak. Kiedy mecz w Niecieczy wyrównał się, gospodarze wyprowadzili drugi celny cios. Pawłowski ograł Borsukowa i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał Bodzia W. strzałem w długi róg. Na zakończenie pierwszej połowy goście mogli strzelić bramkę kontaktową. Paweł Kaczmarek ostro wrzucił na głowę Konrada Kaczmarka, ale jego uderzenie nieznacznie minęło siatkę Nowaka. Po pierwszej połowie zdecydowanie zasłużenie dwiema bramkami prowadzili podopieczni Kazimierza Moskala.












