Trzy punkty i trzy bramki. Taki jest bilans spotkania Barcelony z Racingiem Santander. Dwa trafienia zaliczył niezawodny Leo Messi, a jedną bramkę zdobył Xavi.
Pojedynek Barcelony z Racingiem zaczął się dla „Dumy Katalonii” pechowo. Już w 7. minucie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Gerard Pique. Podopieczni Guardioli nie potrzebowali zbyt wiele czasu na to, by otrząsnąć się po stracie środkowego obrońcy. W dziesiątej minucie ładna dwójkowa akcja Messiego i Iniesty dała prowadzenie „Blaugranie”. Wystarczyły dwa podania i balans ciałem Argentyńczyka, by rozmontować obronę przyjezdnych.

Po tej bramce mecz wyglądał jak normalny mecz Barcelony. Czyli piłka krążyła od nogi do nogi zawodników w bordowo-granatowych trykotach, a rywale biegali za nią, licząc na to, że któryś z piłkarzy Guardioli popełni błąd. Co prawda Barcelona błędu nie popełniła, ale w 30. minucie na boisku wydarzyło się coś nietypowego. Dokładne dośrodkowanie z lewego skrzydła Pedro wykorzystał Xavi, który pokonał bramkarza gości strzałem… głową.
Później na Camp Nou oglądaliśmy jeszcze kilka ciekawych akcji Barcelony, które mogły zakończyć się bramką, ale albo fatalnie pudłowali zawodnicy gospodarzy, albo chcieli zakończyć akcję w zbyt skomplikowany sposób. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i Barcelona prowadziła po pierwszych 45. minutach 2:0. Trzeba jednak sobie jasno powiedzieć, że wynik mógł być dużo wyższy.
Druga połowa rozpoczęła się bardzo spokojnie. Piłkarze gości wyglądali na zrezygnowanych, z kolei gospodarze spokojnie konstruowali kolejne akcje i liczyli na to, że jedna z nich przyniesie skutek. Kolejne minuty mijały, a na murawie nie działo się nic nowego. Cały czas przy piłce była „Barca”, a te krótkie momenty, w których to ich rywale operowali futbolówką, były tak krótkie, że Racing po prostu nie mógł zagrozić bramce Valdesa.
W 68. minucie stało się to, co stać się musiało. Znów dał o sobie znać duet Messi – Iniesta. Argentyńczyk podał do Hiszpana, ten w bardzo efektowny sposób oszukał obrońcę i oddał strzał, jednak futbolówka trafiła w słupek. Pech piłkarzy z Santander polegał na tym, że po odbiciu od słupka futbolówka trafiła do Messiego, a ten wpakował ją do pustej bramki.
Pięć minut przed końcem bliski zdobycia swojej pierwszej ligowej bramki w barwach Barcelony był Abidal. Francuz próbował pokonać Tono strzałem przewrotką, ale bramkarz Racingu nie dał się zaskoczyć.
Druga bramka Messiego była ostatnim golem w tym spotkaniu i Barcelona pewnie i zasłużenie zwyciężyła 3:0. Racing stanowił tylko tło dla piłkarzy Guardioli.











