Barcelona nie miała żadnych problemów z pokonaniem Getafe. Katalończycy wygrali 4:0 po dwóch golach Alexisa Sancheza i trafieniach Leo Messiego i Pedra.
Katalończycy od samego początku spotkania pokazywali, że to oni mogą być jedynym zwycięzcą tego meczu. Przez pierwsze 15 minut Getafe praktycznie nie wychodziło z własnej połowy. Już po czterech minutach zagotowało się w „szesnastce” gości, jednak Moya zdążył z intuicyjną interwencją. Osiem minut później golkiper Getafe znowu uchronił swój zespół od straty gola, odbijając na rzut rożny groźny strzał Iniesty. W kolejnej akcji jednak skapitulował. Alexis Sanchez otrzymał piłkę do Messiego, podbiegł z nią kilka metrów i pewnym strzałem dał prowadzenie „Blaugranie”. Ta szła za ciosem i w następnych minutach miała szansę na podwyższenie rezultatu. Najpierw Moya wybronił niebezpieczny strzał Pedra, chwilę później „Cata” Diaz wybijał piłkę z linii bramkowej po podcince Xaviego. W 25. minucie miała w końcu miejsce pierwsza bramkowa sytuacja Leo Messiego, ale Argentyńczyk nie był w stanie oddać celnego strzału.

Jeszcze dłużej czekać musieliśmy na pierwszy strzał drużyny Getafe. W 28. minucie bardzo blisko pokonania Valdesa był Pedro Rios, jednak piłka o kilkadziesiąt centymetrów minęła słupek gospodarzy. Po chwilowym zrywie przewagę absolutną znowu zdobywała Barceloną. Z każdą kolejną minutą napierała na bramkę Getafe, jednak nie potrafiła zadać drugiego ciosu. Najbliżej zdobycia bramki w 32. minucie był Alexis Sanchez, niestety nieco zbyt późno nabiegł na piłkę i nie skierował jej do siatki uderzeniem z ostrego kąta. Kolejne ataki, choć nie były już tak groźne, i tak stwarzały wielkie niebezpieczeństwo pod bramką Getafe. Pedro i Cuenca raz po raz nękali przeciwnika szybkimi akcjami na skrzydle. Nieco mniej widoczny był Messi, z którym defensorzy gości radzili sobie bez żadnych problemów. Ich szczęście w końcu musiało się jednak zakończyć. Reprezentant „Los Albicelestes” w 44. minucie ruszył z piłką na bramkę Moi, wymienił futbolówkę z Xavim i mocnym strzałem z 15 metrów ustalił wynik pierwszej połowy na 2:0.
Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się ani trochę. Getafe już pogodzone ze swoim losem kontynuowało jedynie asystowanie na boisku graczom Barcelony. Ci też jednak nie wkładali zbyt wielu sił w konstruowanie akcji ofensywnych, dlatego w pierwszym kwadransie nie byli w stanie zagrozić Moyi. Poszczególni zawodnicy „Blaugrany” co jakiś czas decydowali się na indywidualne zagrania, ale linia obrony gości nie popełniała dzisiejszego wieczoru zbyt poważnych błędów. Ospałych fanów „Barcy” nieco rozbudzały nieliczne stałe fragmenty, po których w „szesnastce” gości szalał Carles Puyol. Defensorowi reprezentacji Hiszpanii nie udało się niestety znaleźć sposobu na strzelenie trzeciej bramki. W 66. minucie do interwencji w końcu został zmuszony Moya. Bramkarz Getafe wybił piłkę na rzut rożny po zaskakującym strzale Cuenki.











