Po 36 latach na mundial wróciła reprezentacja Peru. Dla Peruwiańczyków mundial jest dosłownie świętem i to do tego stopnia, że prezydent kraju Martin Vizcarra zarządził dzień wolny od pracy w dniu meczu narodowej drużyny. Pierwszym przeciwnikiem ekipy z Ameryki Południowej byli nasi eliminacyjni rywale — Duńczycy. Powrót na piłkarskie salony okazał się jednak bolesny, bo mimo dobrej postawy, Peru przegrało 0:1, nie wykorzystując rzutu karnego.
Peru bez kompleksów
Od początku obie ekipy starały się zdominować rywala. Akcje toczyły się od bramki do bramki. Z każdą minutą to jednak Peru sprawiało lepsze wrażenie. Niesieni dopingiem rodaków piłkarze z Ameryki Południowej oddali w ciągu pierwszych 15 minut pięć strzałów na bramkę Schmeichela, podczas gdy Dania ani razu nie zagroziła bramce rywala.
Peruwiańczycy nie potrafili potwierdzić swojej przewagi golem. Danii udało się uszczelnić formację defensywną i nie dopuszczali już piłkarzy Peru do swojego pola karnego. W końcu w 27. minucie Duńczycy oddali pierwszy strzał w meczu, ale niecelny.
Kiedy zapowiadało się, że do końca pierwszej połowy nic już się nie wydarzy, w duńskim polu karnym padł piłkarz Peru. Sędzia początkowo nakazał grać dalej, jednak gdy dostrzegł, że zawodnik nie podnosi się z murawy, przerwał grę i postanowił skorzystać z pomocy VAR-u. Powtórka wykazała, że Poulsen ewidentnie faulował. Arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Christian Cueva i… fatalnie przestrzelił, przenosząc piłkę parę metrów nad poprzeczką. Był to już drugi zmarnowany dziś karny. Do szatni piłkarze schodzili z bezbramkowym wynikiem, który nie zadowalał żadnej ze stron.










