Po imponującym zwycięstwie w meczu z Sevillą defensor Realu Madryt wypowiedział się na temat obecnej formy zespołu oraz, jak zwykle, sytuacji z pierwszego półfinału Ligi Mistrzów.

Na Sanchez Pizjuan Pepe, podobnie jak cały Real, rozegrał wielki mecz. Portugalczyk wrócił na środek obrony i pewnie dyrygował poczynaniami kolegów. Po spotkaniu podkreślał wagę sobotniego zwycięstwa.
– Po ostatniej domowej porażce bardzo chcieliśmy udowodnić, że mamy potencjał, by wygrywać z każdym. Poza tym, dzięki wygranej uniemożliwiliśmy Barcelonie świętowanie mistrzostwa już w tej kolejce.
– Bardzo łatwo jest mówić i oceniać. Ludzie przesadzają, przypięli mi łatkę gracza agresywnego. Nie dotknąłem Alvesa.
– Wróciłem na środek obrony, na moją ulubioną pozycję, ale będę grał wszędzie tam, gdzie będzie mnie widział trener.
Na trzy kolejki przed końcem sezonu drużyna Portugalczyka ma osiem punktów straty do lidera. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Barcelona trzecie z rzędu mistrzostwo Hiszpanii będzie świętowała już za kilka dni w Walencji, na stadionie Levante.











