Espanyol Barcelona wygrał u siebie z faworyzowaną Valencią 3:0, a Betis przegrał z Atletico 0:2. Takie wyniki padły w dwóch ostatnich spotkaniach 34. kolejki Primera Division.
Espanyol – Valencia 3:0
W 10. minucie w dobrej pozycji do strzału znalazł się Luis Garcia. Jego strzał minął jednak słupek bramki gości. Osiem minut później pozycję strzelecką w polu karnym gości wypracował sobie David Villa, ale kopnął piłkę zbyt lekko i bramkarz gości nie miał problemów z jej złapaniem.
Kilka minut później Tamudo wystawił futbolówkę przed pole karne Valencii do Ivana, który uderzył wysoko nad bramką. W pierwszej połowie to Valencia posiadała nieznaczną przewagę, ale Espanyol bardzo dobrze radził sobie w obronie. Tym samym pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
W drugiej odsłonie meczu śmielej zaczęła grać jedenastka gospodarzy. W 63. minucie na boisko wszedł Roman za Ivana Alonso i po zaledwie trzech minutach zdobył gola dającego Espanyolowi prowadzenie. Valencia musiała zmienić taktykę i zaczęła atakować. Nic nie pomogły wejścia na boisko Vicente, Pablo Hernandeza i Morientesa. Akcje popularnych „Nietoperzy” nie przynosiły efektu bramkowego.
W 82. minucie piłkarze z Barcelony zadali rywalowi drugi cios. Strzelcem gola był Pareja, a ostatnie nadzieje Valencii na korzystny rezultat zostały pogrzebane. W samej końcówce, gdy już część kibiców opuszczała stadion, sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy, którego na bramkę zamienił Nene. Espanyol dosyć niespodziewanie pokonał Valencię aż 3:0.
Betis – Atletico 0:2
W ostatnim spotkaniu 34. kolejki La Liga Betis przegrał z Atletico 0:1. Od początku meczu zaatakowali goście, czego efektem był szybko, bo w 13. minucie, zdobyty gol przez Diego Forlana. 12 minut później z boiska z powodu urazu zszedł Juanma, a za niego na murawie pojawił się Edu. W ciągu całej pierwszej połowy to jednak Betis wywarł lepsze wrażenie i miał więcej szans na strzelenie gola, mimo że przegrywał. Pierwsza odsłona zakończyła się niekorzystnym wynikiem dla gospodarzy, ale kibice mogli mieć nadzieje na lepszy wynik po końcowym gwizdku sędziego, bo Betis prezentował się całkiem dobrze.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków gospodarzy, którzy usilnie dążyli do wyrównania. Bardzo blisko było w 55. minucie, ale piłka minimalnie minęła bramkę Atletico. W 66. minucie Ricardo Oliveira padł w polu karnym, ale sędzia nie podyktował rzutu karnego dla Betisu. Wydaje się, że arbiter w tej sytuacji się nie pomylił.
Cztery minuty później jeden z piłkarzy Betisu strzelił głową, piłka odbiła się od Perni i wylądowała na poprzeczce bramki Atletico. Zaledwie minutę po tym wydarzeniu minimalnie chybił celu Ricardo Oliveira. Następstwem tych wydarzeń było wprowadzenie na boisko Kuna Aguero. Trener stołecznej drużyny chciał zmienić styl gry swoich podopiecznych, bo jego drużyna została zepchnięta do głębokiej defensywy. W 77. minucie pięknym strzałem popisał się Forlan, ale jego strzał ładnie obronił bramkarz gospodarzy. Był to pierwszy groźny strzał piłkarzy z Madrytu od kilkunastu minut.










