Półmetek sezonu ligi hiszpańskiej zbliża się nieubłaganie, jeszcze tylko dwie kolejki i rozpoczną się rewanże. Wiadomo już, że mistrzem jesieni zostanie Barcelona. Jednak i tak czeka nas sporo emocji. Czy rozpędzająca się powoli lokomotywa Królewskich osiągnie maksymalne obroty? Czy Villarreal dogoni czołówkę? Tego dowiemy się już za dwa dni. A teraz zobaczmy, co czeka nas w ten weekend.
Sobota
Deportivo La Coruna – Sevilla FC
Inauguracja kolejki rozpocznie się w La Corunie, ekipa podopiecznych Manuela Lotiny zajmuje obecnie szóstą pozycję w tabeli, a ich sobotni rywale, czyli Sevilla, jest z kolei na trzeciej lokacie.
Gospodarze w poprzedniej kolejce wygrali z Getafe na wyjeździe (1:2) i z pewnością będą chcieli wygrać teraz trzeci mecz z rzędu. Jednak nie należy zapominać o tym, że podopieczni Manolo Jimeneza są jednym z pretendentów do tytułu mistrza. Tym samym pewne będzie jedno, nikt nie odda tutaj łatwo skóry. I każdy będzie chciał zdobyć cenne trzy punkty.
Valencia CF – Villarreal CF
Tego samego dnia, o godzinie 22:00, zostanie rozegrany prawdopodobnie mecz kolejki. Bo przecież konfrontacja Valencii z Villarrealem z pewnością przysporzy fanom kopanej wielu emocji.

Na Mestalla zagoszczą podopieczni Manuela Pellegriniego. Ekipa Żółtych Łodzi Podwodnych na pewno będzie chciała zagarnąć w tym meczu komplet punktów, aby jak najmniej oddalić się od czołówki. Bo przypomnijmy, że jest ona obecnie na 7. pozycji, z czteropunktową stratą do wicelidera oraz ich sobotniego rywala, czyli Valencii.
A z kolei ekipa z Villarrealu jest obecnym wicemistrzem kraju, i tą ogromna stratę do Barcelony będzie chciała jak najbardziej zniwelować.
Niedziela
W niedzielę oczywiście szereg spotkań. O godzinie 17:00 na boiskach Ligi BBVA będziemy mogli zobaczyć takie oto konfrontacje:
RCD Mallorca – Real Madryt, CD Numancia – Getafe CF, Racing de Santander – Recreativo de Huelva, Real Sporting Gijon – Real Valladolid, Betis Sevilla – Malaga CF, Atletico Madryt – Athletic Bilbao.
Z pewnością najbardziej ciekawie zapowiada się konfrontacja rozgrywana na Majorce, gdyż tym razem zawita tam obecny jeszcze champion – Real Madryt.
Lokomotywa prowadzona przez Juande Ramosa powoli nabiera tempa, bo przecież innego wyjścia nie ma, Real bez trofeum w sezonie nie jest oczywiście Realem. Mimo że gra ekipy z Madrytu wygląda coraz lepiej, to z pewnością nikt nie jest na 100% pewien wygranej Królewskich, choć ich jutrzejszy rywal broni się od strefy spadkowej. Mallorca jest obecnie na 18. pozycji w tabeli Primera Division i jeżeli chce bez zbędnego denerwowania się zostać na przyszły rok w tych rozgrywkach, musi się wziąć za pracę. Bo niestety, ale gra podopiecznych Gregorio Manzano nie wygląda dobrze; jeśli nie nastąpi poprawa, trener może niedługo stracić posadę.










