Pierwszy dzień 17. kolejki hiszpańskiej Primera Division dobiegł końca. Barcelona jak zwykle wygrała, a w spotkaniu Valencii z Atletico ten sam rezultat, a więc 3:1. Tym samym emocje były ogromne, bo przecież cztery bramki na mecz, to imponujący rezultat.
Najpierw zacznijmy od pierwszego meczu rozgrywanego o godzinie 20:00, wtedy to właśnie na Camp Nou przybyła Mallorca.
Barcelona – Mallorca 3:1
Faworytem tego spotkania była oczywiście FC Barcelona. Jednak ku zdziwieniu wszystkich kibiców zgromadzonych na trybunach i przed telewizorami, goście prezentowali od samego początku spotkania, bardzo ładną grę i widać było, że łatwo skóry nie sprzedadzą.

Taka gra podopiecznych Gregorio Manzano zaowocowała, całkowicie nieoczekiwanym golem w 15. minucie. Po pięknej akcji, rozpoczętej rajdem przez pół boiska, w dogodnej sytuacji do strzelenia gola znalazł się Artiz Aduriz. Udało mu się zachować zimną krew i pewnym strzałem pokonać golkipera Barcy.
W tym momencie kibice przyjezdnych górowali na stadionie w Katalonii, jednak ich radość trwała zaledwie kwadrans. Kiedy to po naciskach gospodarzy, wreszcie udało się doprowadzić do wyrównania. Strzelcem gola na remis okazał się francuz Thierry Henry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i małym zamieszaniu w polu karnym, doszedł do piłki i silnym strzałem w długi róg zdołał pokonać bramkarza.
Była dopiero 31. minuta gry, a już zostały strzelone dwie bramki, świadczyło to tylko o zaciętości w grze obu ekip, jednak Barcelona z minuty na minutę, grała coraz lepiej. Stale zagrażając bramce Luxa. Jednak żadna z drużyn nie zdołała strzelić kolejnego gola przed przerwą. I obie ekipy schodziły do szatni, gdy na tablicy wyświetlał się wynik 1:1.
W drugiej połowie, kolejny już raz w tym spotkaniu, Barca starała się strzelić drugiego gola. Jednak nic z tego nie wychodziło i szkoleniowiec lidera tabeli postanowił zdjąć z boiska Białorusina Alexandra Hleba, a w jego miejsce wstawić Andresa Inieste.
Zmiana ta była strzałem w dziesiątkę trenera, gdyż w 75. minucie, a więc dziewięć minut po wejściu na płytę boiska, Iniesta wpisał się na listę strzelców.
Wtedy to właśnie ofensywa gospodarzy w piękny sposób rozmontowała obronę nieudolnej już wtenczas Majorki. A sam strzelec w dziecinnie prosty sposób wbił piłkę do pustej bramki, z odległości kilku metrów.
W tym momencie wynik meczu był już przesądzony, Barcelona wygra kolejny mecz. A gwoździem do trumny przyjezdnych okazał się być Yaya Toure, który w 90. minucie ustalił wynik meczu na 3:1










