Parę lat temu mówiono o nim, że może zagrać w reprezentacji Polski. W tym roku żartobliwie można powiedzieć, że częściowo „karma wróciła”. Bo mimo że wcześniej wybrał Szwecję, to ostatecznie trafił do Polski. Obecnie jest zawodnikiem Pogoni Szczecin w polskiej ekstraklasie. W przeszłości zdobywał mistrzostwo Szwecji, a teraz musi odbudować swoją karierę w ojczyźnie swoich rodziców. Czy Paweł Cibicki może być jednym z czołowych zawodników ekstraklasy? Oceniamy pierwszy kontakt zawodnika „Portowców” z PKO Ekstraklasą.Przy okazji tego wzmocnienia Pogoni Szczecin na pewno do świadomości większości kibiców wrócił Paweł Cibicki. Był to jeden z nielicznych piłkarzy szwedzkiej ligi, jakich może kojarzyć polski kibic. Wszystko za sprawą wydarzeń sprzed ponad sześciu lat, kiedy był on członkiem młodzieżowej reprezentacji Polski. Zawodnik urodzony w Szwecji miał problemy z integracją w zespole Marcina Dorny. Po namowach szwedzkich selekcjonerów zdecydował się na reprezentowanie kraju, w którym się urodził.
Od tego czasu sprawa gry dla Polski upadła, a sam zawodnik rozwijał się i szykował się powoli do transferu zagranicznego. Niestety w jego przypadku gra poza Skandynawią nie przyniosła sukcesu, a lewonożny piłkarz kariery zagranicznej nie zrobił. Czy ekipa „Portowców” będzie dla niego nowym rajem na ziemi? Jak prezentuje się ogólnie w pierwszych meczach w polskiej lidze?
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej
Zanim przeanalizujemy jego obecną formę w polskiej lidze, musimy uświadomić polskim kibicom, jakiej klasy zawodnika sprowadziła Pogoń. Niestety jego ostatni okres nie należał do wybitnych, bo grał mało. Ale to nie oznacza, że kolejny polski klub sprowadził jakiegoś bezwartościowego gracza z zagranicy. Piłkarskie nauki zaczynał w Nydal IF, ale stamtąd dość szybko trafił do Malmö FF, które jest jednym z bardziej znanych klubów ze Szwecji. Już w swoim pierwszym seniorskim sezonie zdobył mistrzostwo kraju, ale akurat więcej włożył od siebie w tytuł wywalczony rok później. Mimo sukcesu i przyzwoitych liczb trafił na wypożyczenie do Jönköpingu, gdzie też wyglądał dobrze. W 2017 roku dostał już trzeci złoty medal za wygranie Allsvenskan, ale wtedy grał tylko przez połowę sezonu. Latem został wykupiony przez Leeds United.
W angielskiej drużynie musiał długo czekać na debiut. Dopiero w grudniu udało mu się pojawić na boisku w meczu z QPR. W nim Paweł Cibicki zaliczył asystę, wyglądał przyzwoicie, więc zagrał także w następnym spotkaniu z Norwich. W tym pojedynku też zaliczył ostatnie podanie i to bardzo ważne, bo dzięki niemu Leeds wygrało 1:0. Do końca stycznia był brany pod uwagę przez trenera, ale już ani nie błyszczał na boisku, ani nie zgarniał żadnych liczb. Przez to jego pozycja w drużynie mocno spadła, co poskutkowało wypożyczeniem do Molde latem 2018 roku. W Norwegii dostawał dużo minut i wrócił do rytmu meczowego. Nie podbił tamtejszej ligi, ale za to częściowo pomógł swojemu tymczasowemu klubowi w zdobyciu wicemistrzostwa.












