Patryk Kieliś to wychowanek Orła Piaski Wielkie, kontynuujący swoją karierę w drużynie z „Suchych Stawów”. Hutnik Kraków z 23-latkiem w składzie przyzwyczaił w tym sezonie do tego, że gra w kratkę, gubiąc punkty zwłaszcza na wyjazdach, ale – mimo wąskiej kadry – ekipa trenera Bobli ma potencjał. Co jest największym atutem drużyny? Gdzie leży największy problem? O tym wszystkim opowiedział ofensywny pomocnik.
Patryk Kieliś i Hutnik Kraków… to połączenie wygląda bardzo dobrze… 23-letni zawodnik rozegrał w barwach zespołu z Nowej Huty już ponad 100 spotkań. Mogący zagrać na kilku pozycjach Kieliś bardzo ceni sobie „Biało-błekitno-niebieskich” i – jak cała drużyna – chciałby zrobić jeszcze większy krok w przód, o czym sam opowiedział.
• Czy piłkarze Hutnika chcą awansować już w tym sezonie?
• Dlaczego 2 połowy spotkań są nieco gorsze w wykonaniu zawodników z Krakowa?
• Czy Kieliś chciałby zostać w drużynie z Nowej Huty?
• Co było najmilszym momentem w 4-letniej dotychczas przygodzie z klubem?
Zapraszamy na rozmowę!

***
Patryku na początek chciałem cię zapytać o to, jaki to dla ciebie czas ten spędzony w Hutniku, bo grasz w klubie już od 2020 roku?
Zgadza się, cztery lata, teraz trwa czwarty sezon, od kiedy jestem w klubie. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę reprezentować „Dumę Nowej Huty”, cieszę się z tego bardzo i myślę, że godnie prezentuje się w barwach Hutnika Kraków w drugiej lidze, już na poziomie centralnym.
A jest coś, co jakoś szczególnie miło wspominasz z tego okresu w klubie?
Tak. Na pewno mój pierwszy mecz na poziomie centralnym, gdy debiutowałem w drugiej lidze i pierwszą bramkę.
Pamiętasz wszystkie szczegóły?
Mecz na wyjeździe z Olimpią Elbląg. To była bodajże ósma kolejka, a bramka dała nam zwycięstwo. To był właśnie taki szczególny moment i wyróżniłbym go. Takich chwil się nie zapomina i ogromnie cieszą.
W wieku 23 lat jesteś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników Hutnika, bo zagrałeś już w klubie ponad 100 spotkań. Jest jakiś inny mecz, oprócz tego z Olimpią, który zapadł ci w pamięć?
Kilka takich meczów by się znalazło. Na przykład z Ruchem Chorzów, który teraz występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej. Graliśmy u siebie i wygraliśmy 2:0. To był taki fajny przeciwnik, widać było, że mocno chcą awansować. Mieli bardzo dobrą kadrę. Inny? Z Bytovią Bytów, w którym strzeliłem dwie bramki w jednym spotkaniu. Myślę, że te dwa utkwiły w mojej pamięci lepiej.












