Polonia Bytom przegrała z Cracovią Kraków 1:3. Zdobywcami goli dla zespołu z Małopolski byli: Boljević, Suvorov oraz Budziński. Natomiast honorowe trafienie dla gospodarzy zaliczył Kamil Białkowski.
Korespondencja z Bytomia
W niesprzyjającej aurze i temperaturze równej zeru stopni Celsjusza Polonia Bytom na własnym stadionie we wczesne niedzielne popołudnie podejmowała Cracovię Kraków. Zespół dowodzony przez Wojciecha Stawowego po porażce w środku tygodnia z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza miał tylko jeden cel – wywieźć z Górnego Śląska komplet punktów i ponownie włączyć się do rywalizacji o awans do T-Mobile Ekstraklasy.

Kibice, którzy za drużyną popularnych „Pasów” przyjechali do Bytomia w grupie około 300 osób, mieli swoje powody do zadowolenia już po upływie zaledwie sześciu minut. Za sprawą niezawodnego w obecnym sezonie Boljevicia drużyna gości objęła jednobramkowe prowadzenie. Po precyzyjnym podaniu Suvorova zawodnik rodem z Czarnogóry zdobył swoją siódmą bramkę w rozgrywkach pierwszej ligi.
Po zdobyciu gola przewaga gości była aż nadto widoczna. Zawodnicy Cracovii dłużej utrzymywali się przy piłce, czego konsekwencją były kolejne sytuacje bramkowe. Swoich sił próbowali miedzy innymi Budziński oraz Struna. Ponadto dużo popłochu w defensywie swoich rywali siał Sebastian Steblecki, który mógł nawet podwyższyć prowadzenie. Jednak w strzale młodego zawodnika zabrakło precyzji i piłka minęła światło bramki strzeżonej przez Mateusza Mikę.
O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, podopieczni Wojciecha Stawowego przekonali się osiem minut przed końcem pierwszej połowy. W tym właśnie fragmencie spotkania szybko grę z rzutu wolnego wznowił Paweł Gamla. Doświadczony piłkarz zagrał krótko w kierunku Alancewicza, a ten szybkim podaniem uruchomił Kamila Białkowskiego. Lewy pomocnik bytomian poradził sobie bez problemu ze Struną i doprowadził do wyrównania stanu meczu. Tym samym Polonia Bytom, mając tylko jeden celny strzał, w pierwszej połowie popisała się stuprocentową skutecznością.

Po zmianie stron sytuacja na boisku wyglądąła podobnie jak na początku spotkania. Goście ruszyli do ataku, chcąc jak najszybciej objąć prowadzenie. Efektem tego był gol zdobyty po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piłka trafiła na głowę Kosanovicia, który odegrał futbolówkę w kierunku nie obstawionego Suvorova i wynik 1:2 stał się faktem.











