Anglicy nie zwalniają tempa i dostarczają nam piłkarskich emocji nawet w Nowy Rok. Było jednak co oglądać – Mikel Arteta zaliczył swoje pierwsze zwycięstwo w roli menedżera Arsenalu, Liverpool śrubuje swoje kosmiczne rekordy, a Florian Lejeune ma za sobą chyba najgorszy występ w karierze.
Niewątpliwie najciekawszym spotkaniem 21. serii gier angielskiej Premier League był pojedynek Arsenalu z Manchesterem United. Było to starcie dwóch ekip, które ciągle próbują znaleźć swoją utraconą tożsamość. Wydaje się, że bliżej tego celu znajdują się „Kanonierzy”, którzy pokonali „Czerwone Diabły” 2:0, będąc zespołem o wiele lepszym. Ale o tym za chwilę.
Ciekawie było także na St. Mary’s Stadium, gdzie podopieczni Ralpha Hasenhuettla dość niespodziewanie pokonali Tottenham Jose Mourinho 1:0. Warto wspomnieć także o fatalnej postawie „Kanarków” Daniela Farke, które po raz kolejny nie potrafiły utrzymać prowadzenia do końca meczu. Tylko na przestrzeni ostatniego miesiąca Norwich straciło aż 14 pkt z pozycji drużyny prowadzącej. Wydaje się, że słynny tweet Andrzeja Twarowskiego ostatecznie okaże się trafną przepowiednią.
Warte odnotowania jest także mocne wejście w nowy rok Liverpoolu, który bez problemów pokonał Sheffield United 2:0. „The Reds” dzięki temu zwycięstwu mogą się już pochwalić passą całego roku kalendarzowego bez chociażby jednej porażki w Premier League.
Pakerzy
Gabriel Jesus
W kategorii zawodnik pakerem tygodnia zostaje Gabriel Jesus – autor dwóch bramek przeciwko Evertonowi. Brazylijczyk godnie zastąpił Sergio Aguero, który w ramach odpoczynku usiadł tylko na ławce rezerwowych. To już ósme trafienie 22-latka w tym sezonie Premier League i brakuje mu tylko pięciu kolejnych goli, by wyrównać swój życiowy rekord z sezonu 2017/2018 – 13 bramek.
Wydaje się, że Jesus jest coraz lepiej przygotowany, by pewnego dnia na dobre zastąpić zasłużonego Argentyńczyka w ataku Manchesteru City. O tym, jak trudne to będzie zadanie, przekonywał po meczu Pep Guardiola:
– Jesus jest ciągle młody, nie możemy o tym zapominać. To zwykły chłopak z Brazylii, który jednak ciągle walczy i uczestniczy w grze obronnej. Oczywiście, ciągle musi się rozwijać, a my często rozmawiamy o tym, co jeszcze musi zrobić. Każdego dnia jest coraz lepszy. Jednakże Sergio [Aguero] jest nie do zastąpienia.











