W środę o 20:45, na słynnym stadionie De Kuip, Lech Poznań zmierzy się z Feyenoordem Rotterdam, jednym z trzech najbardziej znanych holenderskich zespołów. Dla będącego na fali „Kolejorza” będzie to mecz o być albo nie być w Europie.
Obchodzący w tym roku stulecie swojego istnienia Feyenoord kolosem wydaje się być tylko na papierze. Miejsce w środkowej strefie w Eredivisie, porażka w ostatniej kolejce z AZ Alkmar i, delikatnie mówiąc, bezbarwne mecze w Pucharze UEFA wydają się dostatecznie potwierdzać tę tezę. Gdy dodamy to tego listę graczy, którzy z różnych przyczyn (głównie przez kontuzje) w środę nie zagrają, a są w wśród nich Jon Dahl Tomasson, Tim de Cler, Giovanni van Bronkchorst, Denny Landzaat, Jonathan de Guzman, to szanse na zwycięstwo Lecha rysują się całkiem dobrze. Drużynę z Poznania straszyć mają: Roy Makaay, europejska gwiazda, sprowadzona za 5 milionów euro z Bayernu Monachium, i młodziutki polski talent, Michał Janota, który prawdopodobnie dostanie szansę gry od pierwszej minuty. Skład Feyenoordu to najczęściej poruszana kwestia na łamach sportowej prasy w minionym tygodniu. Trener Franciszek Smuda wyraźnie jednak ostrzega przed lekceważeniem rywala, który ma wielu młodych, utalentowanych graczy i z pewnością nie pozwoli sobie na porażkę z mało doświadczonym w europejskich rozgrywkach polskim zespołem. Nie zmienia to faktu, że w Rotterdamie wszyscy bardziej czekają na weekendowe spotkanie z czwartym w tabeli PSV Eindhoven niż popularnym „Kolejorzem”.
Lechici do Holandii wylecieli w najmocniejszym składzie, z powracającym do zdrowia Dimitrjem Injacem, którego występ stoi jednak pod znakiem zapytania. Optymizmem nastraja atmosfera w drużynie, piłkarze do meczu podchodzą bardzo ambitnie, w wypowiedziach nie kryjąc, że woleliby zmierzyć się z pierwszym zespołem Feyenoordu. Wszyscy zdają sobie sprawę, jak wielkie nadzieje wiążą z ich występami kibice, w rozmowach już wymieniający AC Milan jako przeciwnika, którego najchętniej zobaczyliby przy Bułgarskiej w 1/16 tych rozgrywek. Najpierw podopieczni Smudy muszą pokonać Holendrów, i to najlepiej dwoma bramkami. Wspierać ich będzie 3000 kibiców, którzy specjalnie na to spotkanie zrobili dodatkową zbiórkę na efektowną oprawę na trybunach De Kuip.
Czy Lech Poznań udowodni, że w pełni zasłużył na tytuł drużyny roku w różnych plebiscytach? Czy Semir Stilić znów zachwyci polskich kibiców? Czy Ivan Turina wygra pojedynek z samym Royem Makaayem? Czy Michał Janota to rzeczywiście wielki talent? Odpowiedź na te i inne pytania poznamy już w środę po godzinie 23. Jedno jest pewne, dla polskich kibiców szykuje się bardzo emocjonujący wieczór.










