W meczu na szczycie dolnych rejonów tabeli I ligi, w którym naprzeciwko siebie stanęły Polonia Bytom i ŁKS Łódź, padł remis 1:1. Gola dla drużyny dowodzonej przez Marka Chojnackiego strzelił Konrad Kaczmarek. Wyrównał osiem minut przed końcem regulaminowego czasu gry Michał Płókarz.
Mecz Polonii Bytom z ŁKS-em był dla obu drużyn bojem ostatniej szansy. Bo niby jaki mecz można wygrać, jeśli nie z sąsiadem z tabeli, zadawali sobie wzajemnie takie pytanie kibice obu zespołów. Łodzianie poodchodzili do rywalizacji z zespołem z Górnego Śląska po druzgocącej porażce, jaką doznali z Flotą Świnoujście. Podobny los spotkał w ostatniej kolejce podopiecznych Jacka Trzeciaka. Ci, mimo że prowadzili z Dolcanem Ząbki, to jednak opuszczali murawę stadionu w mieście stomatologów na tarczy.

Mecz w Bytomiu od samego początku nie zachwycał postronnych obserwatorów, którzy z politowaniem śledzili losy spotkania. Oglądając łodzian, naprawdę trudno było uwierzyć, że jeszcze kilka miesięcy temu ta drużyna występowała w T-Mobile Ekstraklasie. Zagubiony Sasin, anonimowy Cyzio i niewidoczny Więzik – tak w skrócie można było opisać drużynę dowodzoną przez Marka Chojnackiego. Jednak sztuką jest zdobyć gola, gdy zespołowi nie idzie, a to się popularnym „Rycerzom Wiosny” udało. Główna w tym zasługa braci Kaczmarków. W 32. minucie spotkania na strzał zza pola karnego zdecydował Paweł Kaczmarek, ale futbolówka tylko ostemplowała poprzeczkę bramki strzeżonej przez Mateusza Mikę. Skuteczniejszy okazał się brat Pawła – Konrad Kaczmarek. 21-latek dobił uderzenie brata i pewnym strzałem nie dał nawet najmniejszych szans na udaną interwencję golkiperowi „Czerwono-niebieskich”, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Kibice bytomskiej drużyny mieli prawo wyrażać swoje niezadowolenie, ponieważ siedem minut przed stratą bramki przed wyśmienitą szansą na zdobycie gola był Paweł Alancewicza, lecz uderzenie głową pomocnika bytomian minimalnie minęło światło bramki.
Po zmianie stron przynajmniej z początku Polonia sprawiała dobre wrażenie. Najpierw szansę na zdobycie gola miał Szkatuła. Natomiast chwilę później swoich sił próbował Paweł Gamla. Obie próby zostały jednak skwitowane jękiem zawodu ze strony sympatyków bytomskiej jedenastki. Kolejna dobra okazja dla gospodarzy na doprowadzenie do remisu miała miejsce w 66. minucie. Tym razem na strzał pokusił się Przemysław Szkatuła, lecz na posterunku był czujny Wyparło i wynik nie uległ zmianie. Pięć minut wcześniej szansę na podwyższenie prowadzenia mieli łodzianie. Po przypadkowym wybiciu ze środkowej strefy boiska w sytuacji sam na sam z Miką znalazł się Paweł Kaczmarek. Jednak zawodnik się pogubił i cała akcja spaliła na panewce.











