Malaga tylko zremisowała na własnym terenie z Osasuną Pampeluna. Gospodarze przeważali przez cały mecz, stwarzali masę okazji, ale umiejętności starczyło dziś na jedno trafienie. Wynik otworzył Ibrahima Balde, wyrównał Juanmi Jimenez.
Manuel Pellegrini, podejmując na własnym terenie Osasunę, nie wyglądał na wystraszonego. Chilijczyk postawił na once de gala osłabioną jedynie brakiem Jorisa Mathijsena. Miejsce Holendra na środku obrony zajął Weligton. Jeśli chodzi o jedenastkę gości, to w oczy rzucała się przede wszystkim absencja najlepszego piłkarza ekipy z Nawarry, Raula Garcii.

Mecz rozpoczął się od zdecydowanych ataków Malagi. Bardzo aktywny był Sebas Fernandez, który wspólnie z Cazorlą napędzał akcje Andaluzyjczyków. Pierwszy strzał był dziełem Weligtona, który mocnym uderzeniem z 30. metra próbował zaskoczyć Andresa Fernandeza. Bramkarz gości, mimo że był zasłonięty, pewnie złapał piłkę. Z czasem spotkanie wyrównało się, do głosu zaczęła dochodzić Osasuna. Obrona Malagi była dziś wyjątkowo niepewna, w pierwszym kwadransie kilka razy zagrania defensorów stwarzały przyjezdnym okazje do pokonania Willy’ego Caballero. Gorąco pod bramką Andresa zrobiło się w 20. minucie – po dośrodkowaniu Isco piłkę z woleja uderzał Duda. Gdyby trafił, zdobyłby jedną z najpiękniejszych bramek sezonu. Niestety minimalnie chybił. Chwilę później w podobny sposób golkipera rywali zaskoczyć próbował Isco. Efekt końcowy był taki sam. Akcje Malagi przedzielił kontratak Timora. Gracz Osasuny minął andaluzyjskich defensorów, znalazł się sam na sam z Caballero i zamiast strzelać, zdecydował się podać do „Nino”. Podanie było, delikatnie mówiąc, marne, a piłka znalazła się pod nogami Demichelisa.
W 29. minucie próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności dał Isco Alarcon. Andaluzyjczyk pięknym zwodem zgubił dwóch obrońców i wrzucił futbolówkę na głowę Dudy. Portugalczyk, znajdując się sam na sam z bramkarzem, uderzył za lekko. Później ten sam Duda piłką trafił w słupek. Następnie doskonałą okazję zmarnował Rondon. A potem gola strzeliła Osasuna. Ibrahima Balde doskonale odnalazł się w polu karnym i pięknym uderzeniem zmieścił piłkę między słupkiem a interweniującym rywalem. Malaga po stracie bramki ruszyła do odrabiania strat. Swoje okazje mieli praktycznie wszyscy ofensywni gracze drużyny prowadzonej przez Manuela Pellegriniego, ale skończyło się na okazjach. Za każdym razem czegoś brakowało. Na chwilę przed końcem pierwszej połowy dobrą szansę miała jeszcze Osasuna, ale tym razem Ibrahima nie był już tak skuteczny.
Pierwsze minuty drugiej połowy to istne oblężenie bramki Andresa Fernandeza. Już w 47. minucie po wrzutce wszędobylskiego Isco doskonałą okazję miał Rondon. Wenezuelczyk był niekryty w polu karnym, a mimo to oddał niecelny strzał głową. Bardzo aktywny był wprowadzony po przerwie za Dudę Joaquin. Wychowanek Betisu szalał na skrzydle, a w 59. minucie po jego strzale piłkę ręką odbił jeden z defensorów Osasuny. Sędzia przewinienia nie zauważył, ratując przyjezdnych przed niemal pewną stratą bramki. Chwilę później po szybkiej kontrze w stylu Realu Madryt z 20. metra uderzał Cazorla, minimalnie pudłując. Kolejna kontra przyniosła pudło Rondona. Gdyby Andaluzyjczycy wykorzystywali co piątą dobrą okazję, prowadziliby pewnie kilkoma golami. Gracze z Nawarry bronili się niemal całą drużyną. Jedynym zawodnikiem, który czekał na potencjalne kontry, był „Nino”.











