Do boju z „La Furia Roja” polski selekcjoner nie mógł niestety wystawić najmocniejszego składu. Z powodu kontuzji na boisku wystąpić nie mógł kapitan polskiej młodzieżówki Dawid Kownacki. Brak zawodnika okazał się niezwykle bolesny, gdyż Polska przegrała, a co za tym idzie – nie uzyskała promocji do półfinału rozgrywek.
Mimo tak poważnego osłabienia polska drużyna narodowa musiała stanąć do boju z niezwykle uzdolnioną i wyżej wycenianą drużyną Hiszpanii, w której aż roiło się od zawodników grających w wielkich klubach, z Realem Madryt i FC Barcelona na czele.
Początek spotkania pokazał zresztą różnice w umiejętnościach oraz kulturze gry. Hiszpanie od samego początku zaatakowali, a Polacy byli jedynie tłem. Szybko taki obrót spraw zamienił się na gola zespołu z Półwyspu Iberyjskiego, a potem kolejne, dzięki czemu już do przerwy mecz był rozstrzygnięty.
Klęska, za jaką trzeba uznać wynik z Hiszpanią, okazała się zatem nie tyle pożegnaniem z mistrzostwami i brakiem awansu na igrzyska olimpijskie, ile nauką, z której należy wyciągnąć wnioski. W przyszłości zawodnicy, którzy dziś zostali zbici przez rywala, mogą zaprocentować, a z tego korzyść może mieć cała piłkarska Polska.
Do przerwy 0:3
Po kapitalnych występach z Belgią oraz Włochami apetyty kibiców zostały rozbudzone. Marzenia o olimpiadzie z udziałem Polaków oraz szanse nawet na medale stały się tak rzeczywiste, że wielu w to uwierzyło. Szybko jednak po raz kolejny ekipa „Biało-czerwonych” została sprowadzona na ziemię. Hiszpania wrzuciła bieg i Polska nagle przestała nadążać.
Skończyło się szczęście, a i o polskim catenaccio nagle ucichło. Jednym słowem rywal z wyższej półki pokazał, gdzie miejsce dla takich jak Polacy. I choć mimo chęci i jakichś tam prób rywalizacji zespół Czesława Michniewicza nie był żadnym rywalem dla zespołu Hiszpanii.
Po przerwie przeciwnik grał spokojniej, kontrolując boiskowe wydarzenia i od czasu do czasu zagrażając bramce strzeżonej przez Kamila Grabarę. Golkiper grający na Wyspach mimo puszczonych kilku bramek i tak okazał się piłkarzem meczu w barwach reprezentacji Polski. Zapewne gdyby nie jego interwencje, drużyna przegrałaby jeszcze wyżej niż tylko 0:5.
Bez Kownasia

Brak kapitana, który z racji swojego statusu jest niezwykle ważnym ogniwem, od samego początku stał się problemem dla selekcjonera Czesława Michniewicza przy wyborze zawodników do pierwszej jedenastki. Ten jednak jakkolwiek patrzeć był dużo wcześniej przewidziany, a to z tego względu, że przed mistrzostwami nie było do końca pewnym, czy Dawid Kownacki w ogóle pojedzie na turniej.
To spowodowało, że reprezentacja zapewne ćwiczyła system gry bez zawodnika, który ostatnie miesiące spędził w niemieckiej Fortunie Düsseldorf. Już dużo wcześniej było ustalone, kto ma być następcą przy zakładaniu opaski kapitańskiej oraz kto będzie występował w składzie.










