Latem zeszłego roku Manchester United pozyskał fana Dragon Ball Z, jednak w zimowym oknie transferowym zdecydował się wypożyczyć go do Wigan Athletic. Jedni twierdzili, że jest to dobry ruch, inni wprost przeciwnie – pewne jest jednak to, że przed Angelo Henriquezem, bo o nim mowa, rysuje się niezwykle świetlana przyszłość.
Dlaczego chilijskiego zawodnika nazwano fanem przygód Goku i jego drużyny? Ano dlatego, że pewnego pięknego dnia Henriquez stawił się na treningu swojego byłego zespołu w koszulce ze sportową karykaturą jednego z bohaterów kreskówki (czy aby kogoś teraz nie uraziłem?) – Gohana. Taki też pseudonim przylgnął do urodzonego 13 lipca 1994 roku napastnika. Czas jednak przejść do konkretów, czyli do talentu młodziutkiego Chilijczyka, którego sir Alex Ferguson miał na oku już w momencie, gdy ten skończył zaledwie 15 lat. Szkot pozwolił mu jednak dorastać we własnym kraju, a konkretnie w zespole Universidad de Chile, którego to jest wychowankiem. Młodziutki piłkarz swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami po raz pierwszy zachwycił świat w 2011 roku na mistrzostwach Ameryki Południowej do 17 lat. Sama reprezentacja Chile mocno rozczarowała, odpadając w pierwszej rundzie, ale Henriquez w czterech meczach trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Magazyn piłkarski „FourFourTwo” umieścił go wówczas w piątce najlepszych piłkarzy poniżej 17. roku życia na świecie. Taki tytuł zobowiązywał. I zobowiązał Manchester United do sięgnięcia po obiecującego zawodnika. Sir Alex Ferguson w końcu dokończył to, co zaczął kilka lat wcześniej.

Nie tylko świetne występy w młodzieżowych reprezentacjach Chile sprawiły, że „Gohan” zwrócił na siebie uwagę piłkarskiego świata. W poprzednim sezonie młodzian walnie przyczynił się do zdobycia przez Universidad de Chile krajowego mistrzostwa. W osiemnastu spotkaniach Angelo zdobył aż jedenaście goli. „La U” – jak nazywa się w Chile byłą już drużynę zawodnika – doszła również do półfinału rozgrywek Copa Libertadores. W nich jednak bohaterowi dzisiejszego tekstu nie szło aż tak dobrze jak w rodzimej lidze i we wspomnianych młodzieżowych kadrach Chile. W drużynach do lat 15, 17 i 20 Henriquez wystąpił w sumie w osiemnastu meczach i zdobył 21 goli. Sir Alex Ferguson, sprowadzając go na Old Trafford, obiecywał, iż dostanie on swoje szanse na grę w pierwszej drużynie „Czerwonych Diabłów”. Jak na razie do spełnienia obietnic jeszcze bardzo daleko, zwłaszcza że włodarze Wigan Athletic już zapowiadają, że będą chcieli przedłużyć jego wypożyczenie na kolejny rok. Wydaje się, że Manchester nie będzie miał z tym problemów – na ten moment Henriquez nie ma czego w „Teatrze Marzeń” szukać. Wypada mieć tylko nadzieję, że pobyt w Wigan wyjdzie mu na dobre. Jak na razie Chilijczyk rozegrał w Premiership jedynie osiemnaście minut, dwukrotnie wchodząc z ławki rezerwowych, ale raz udało mu się już wpisać na listę strzelców. Henriquez może również pochwalić się występem w Lidze Mistrzów. Kiedy w pierwszej części sezonu występował jeszcze w Manchesterze, Alex Ferguson wpuścił go na ostatnie pięć minut przegranego 0:1 meczu z Galatasarayem.











