Czerwone kartki, gole w końcówce, nieuznane bramki – tego nie brakowało w Elblągu. Gospodarze ograli Polonię Bytom 2:1, choć emocji nie brakowało ani przez chwilę.
Gospodarze zdołali wyjść na prowadzenie już po sześciu minutach meczu, gdyż właśnie wtedy premierowe trafienie w tym spotkaniu strzelił Pacan. Gracz Olimpii wykorzystał rzut karny, zapisując się na liście strzelców. Drugiego gola piłkarze z Elbląga zdobyli tuż przed przerwą, gdy piłkę do siatki głową wpakował Iwan.

Po zmianie stron roiło się od kontrowersji. Zaczęło się od drugiej żółtej kartki dla Dziewulskiego, więc nie dość, że Polonia przegrywała 0:2, to jeszcze grała w osłabieniu. Na szczęście dla bytomian nie na długo, ponieważ cztery minuty później za ostry wślizg od tyłu z boiska wyleciał Staniek. Do tego sędzia nie uznał zdobytej przez Tanżynę bramki, gdyż dopatrzył się pozycji spalonej.
Goście obudzili się w końcówce, gdy Świerczok uderzył płasko z wolnego, a piłka zatrzepotała w siatce, mijając po drodze słupek bramki Stodoły. Doliczony czas mógł przesądzić o remisie, jednak Wojciechowski w ostatnim momencie zdołał wybić piłkę z linii bramkowej.











