2025 rok zbliża się wielkimi krokami do końca. Przez ostatnie 12 miesięcy uniwersum polskiej piłki obfitowało w wiele nieoczekiwanych zdarzeń czy wręcz „cudów”. Nie obyło się bez srogich rozczarowań, jak choćby sensacyjna porażka Lecha Poznań na Gibraltarze czy fatalna forma Legii Warszawa. Z racji na okres świąteczno-noworoczny postanowiliśmy jednak przypomnieć tylko pozytywne wydarzenia, których przecież także nie brakowało.
Robert Lewandowski z rekordowym sezonem w Barcelonie
Sezon 2023/2024 był dla Roberta Lewandowskiego wyraźnie skromniejszy niż zdecydowana większość poprzednich. Polak zanotował najsłabsze statystyki strzeleckie od dekady i po raz pierwszy od siedmiu lat nie został królem strzelców swojej ligi. Mogłoby się więc wydawać, że wielki Lewandowski to już przeszłość, a z wiekiem jego forma ulegnie naturalnemu spadkowi. Kapitan reprezentacji Polski pokazał jednak, że absolutnie nie ma dla niego rzeczy niemożliwych.
Kampania 2024/2025 okazała się dla niego zdecydowanie najlepszą w barwach Barcelony. Łącznie Lewy wpisał się na listę strzelców 42 razy i to pomimo lekkich problemów zdrowotnych w końcówce sezonu. Ostatecznie kapitan naszej reprezentacji nie został królem strzelców hiszpańskiej ligi, ulegając Kylianowi Mbappe. Mimo wszystko taka skuteczność w wieku, w którym wiele legend było już od dawna na emeryturze, wciąż robi kolosalne wrażenie.
Powrót Arkadiusza Milika do zdrowia
7 czerwca 2024 roku – to data ostatniego meczu, w którym zagrał Arkadiusz Milik. Warto dodać, iż był to występ symboliczny, gdyż Polak opuścił murawę już w po kilkudziesięciu sekundach, odnosząc groźną kontuzję kolana. Uraz okazał się na tyle poważny, że wykluczył go nie tylko z Euro 2024, lecz także z całej rundy jesiennej kolejnego sezonu. W styczniu, gdy już wydawało się, że Milik wróci na murawę, Polakowi przytrafiła się kontuzja łydki, a po niej kolejne drobne urazy.

Czas mijał, a organizm 73-krotnego reprezentanta Polski nadal nie dawał za wygraną. Niejeden niedzielny kibic zdążył zapewne pomyśleć, że 31-latek zakończył już karierę. On jednak nadal walczył o powrót na boisko, otrzymując przy tym pełne wsparcie Juventusu, który przedłużył z nim kontrakt aż do lipca 2027 roku. 20 grudnia media obiegła informacja o powrocie Milika do kadry meczowej „Starej Damy” po 574 dniach. Wbrew pozorom, nie było to byle jakie starcie, lecz spotkanie z AS Roma, czyli bezpośrednim rywalem „Juve” w walce o miejsce w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.
– W sobotę Milik zostanie powołany, jest jak szczęśliwe dziecko. Ma szansę ponownie grać w grę, którą zawsze lubił. Ma ważne cechy i bardzo dobrze wypełnia swoją rolę – mówił na przedmeczowej konferencji trener Luciano Spaletti, podkreślając entuzjazm Milika związany z powrotem do gry.











