Przed rokiem Odra Wodzisław walczyła o utrzymanie w Ekstraklasie. Teraz rozstrzygają się losy tego, czy w mieście nadal będzie funkcjonować futbol.
Sytuacja Odry od początku sezonu jest fatalna. Po odejściu niemalże wszystkich czołowych piłkarzy w klubie pozostała kadra, która przegrywała mecz za meczem. Dodatkowym problemem, a nawet problemem najważniejszym, stały się kłopoty finansowe, w które wpadła Odra. Wszystko dlatego, że zniknęły wielkie pieniądze z praw telewizyjnych, które otrzymuje się w Ekstraklasie.

Przed dwoma dniami odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyły osoby związane z kierownictwem klubu i władze miasta. W końcu wypracowano jakiś kompromis pomiędzy stroną czeską i polską, do których należą akcje drużyny, która przez wiele lat słynęła z tego, że promowała mnóstwo piłkarzy.
– Udało się dojść do porozumienia w sprawie podniesienia kapitału i wejścia miasta do spółki. Klub będzie istniał nadal, a najbliższy cel to uzyskanie licencji. Dopiero w przypadku jej nieotrzymania będzie pisany wniosek o ogłoszenie upadłości – brzmi komunikat na oficjalnej stronie klubu.
I choć sytuacja nadal nie wygląda wesoło, to najważniejszy jest fakt, że klubem w Wodzisławiu ktoś się w końcu zainteresował. Teraz Czech Zdenek Zemal, będący większościowym udziałowcem Odry, szuka inwestorów, którym mógłby sprzedać swoje akcje. Nie będzie to jednak łatwe. Poprawić ma się za to, chociaż odrobinę, sytuacja piłkarzy. Do końca sezonu mają walczyć na ligowych boiskach o utrzymanie, a w tym czasie miasto będzie wypłacało im stypendia.
Czy w takim razie uda się kolejny raz uratować futbol w Wodzisławiu. Trudno powiedzieć, ale może okazać się, że już wkrótce były klub Grzegorza Rasiaka czy Aleksandra Kwieka będzie grał w najniższych klasach rozgrywkowych.











